Kalifornia dostarczająca na rynek USA ponad 80% powstających w tym kraju win, nie jest miejscem, które w pierwszym odruchu kojarzy nam się z „królewską” odmianą pinot noir. Gęste, esencjonalne cabernety, merloty, zinfandele, ostatnio też syrah – to winiarskie znaki firmowe Złotego Stanu. Nie zapominajmy też o charakternych, „waniliowych” chardonnay. Wszystkie te…
Spokojne
W setną rocznicę powstania
W minionym roku upłynęło dokładnie sto lat, odkąd Friedrich Zweigelt, austriacki przyrodnik (i jednocześnie wybitny enolog) dokonał udanego skrzyżowania dwóch szczepów winorośli szlachetnej (Vitis vinifera). Z połączenia odmian sankt laurent oraz blaufränkisch powstała nowa, która nazwę zaczerpnęła od nazwiska swego twórcy (choć nastąpiło to dopiero w roku 1958). I tak zaczyna…
Obecna tu słodycz jest zapewne pochodną dojrzałości owocu. Wino dość poważne, a jednocześnie o zawadiackim charakterze. Dobra równowaga całości w ustach; jest intensywnie i czysto (z odrobiną goryczki na końcu języka). Charakterne ciało wzbogacają dobra kwasowość i wyraźne, choć nienachalne, dobrze wtopione w strukturę nuty cytryny i przejrzałych (czy wręcz obitych) jabłek.
W nosie rumianek, lipa, miód spadziowy i… rosół (uroda win pomarańczowych) – przełamane dyskretną nutą alkoholu. W ustach również zielone migdały, suszone renklody, pigwa, mokka, karmel. Wino żywe, ciekawe – o wibrującej kwasowości, mimo wyraźnego utlenienia. Może to być wyborny towarzysz sera manchego.
Elegancki, połyskliwy jasnobursztynowy kolor. Nos nie jest „kanonicznym” bukietem wina naturalnego – charakterystyka zmierza bardziej ku rumiankowi i białym kwiatom, choć nie brak tu nut brettowych i siennych. W ustach dodatkowo przyprawy i zioła. Całość intensywna aromatycznie i dobrze zintegrowana, uzupełniona kredową mineralnością o cechach aptecznych.
Gęsta, głęboka czerwień. Typowość odmiany zachowana przede wszystkim w nosie – usta wybiegły mocno do przodu, uwypuklając nadmiar ekstraktu i nut konfiturowo-likierowych. Na pewno jest to wino gęste, nasycone i konkretne, w którym ciągle dużo się dzieje – ale czy na pewno tak ma się przejawiać wyrafinowanie pinot noir?
Wino niezbyt rozbudowane, niezbyt kwasowe, ale próbujące uwodzić swą przystępnością. Żurawina, słodkość, ziemistość – całość trochę niezrównoważona w finiszu, ale udanie demonstrująca charakter garażowego burgunda.
Nieco mętnawe; odcienie malinowo-herbaciane. Likierowo-migdałowy styl. Za mało elegancji i soczystości. Być może winiarz próbował stworzyć pinota w naturalistycznym sznycie – ale całość niepotrzebnie podbudował beczką. Na szczęście nie przykryła ona owocu i kwasowości, których jednak odczuwaliśmy niedobór. Finisz na szczęście długi i w miarę udanie godzący wszystkie sprzeczności zawarte w winie.
Wino krągłe, z wyraźnym śladem beczki, o budyniowej strukturze. Bardzo dojrzały owoc (malina), do tego fiołki, pieprz, wanilia. Dobra opcja dla poszukujących niezbyt trudnego wina wytrawnego. Kwasowość uzupełniona anyżowym akcentem – dosyć mocno schowana. Blisko pinotowej typowości – ale to nie jest typowość, jaka zachwycała nas u innych uczestników tego panelu.
Naturalistyczny sznyt, prawdopodobnie niskointerwencyjność uprawy i winifikacji. Wino rozwija się powoli, nie należy pić go pośpiesznie. W nosie dominuje świeża, jędrna malina uzupełniona chrupką nutą drożdżową. Usta proste – choć nie prostackie. Krągłe, soczyste, żwawe, ale prawie bez taniny. Finisz jeszcze raczej krótki. Znów dobry przykład typowego zweigelta. Za pół roku wino zasłuży na dodatkowe…
