Trzeci co do wielkości producent w Somló. Intensywny, złocisty („nobliwy”) kolor, dosyć jednoznacznie mówiący o późnej porze zbioru. Potwierdzają to aromaty pieczonych bądź kandyzowanych owoców – jabłko, brzoskwinia, mango. W ustach wino nie zatraca jednak wytrawności i mineralnego, typowego dla Somló, charakteru. Strukturę podkreśla użycie beczki, nieco wybija się alkohol. Finisz mógłby być dłuższy, wino…
Kolejne wino od Tornaia – jednego z największych producentów w Somló – tym razem z siedliska Grófi. Z uwagi na powierzchnię nasadzeń mamy już do czynienia ze zbiorem mechanicznym. Nos początkowo zamknięty, przebijające się akcenty zdradzają fermentację malolaktyczną zachodzącą w beczce. Usta niezbyt imponujące, z krótką końcówką. Wino w mniejszym stopniu odzwierciedla styl właściwy dla…
Wino naturalne, w aromacie znów suszone owoce – rodzynki, gruszki; początkowo wykazuje lekkie musowanie, wyczuwalne na języku. Nie brak akcentów kremówkowych. Poprzez nuty pigwowo-miodowe przywodzi na myśl skojarzenia z przyzwoitymi tokajami (również wywodzącymi się z gleb wulkanicznych). Całość interesująca i obiecująca, choć z intensywnym nosem nie korespondują średnio nasycone usta. Wino z późnego zbioru, dobra…
Wino spod kobiecej ręki, od Krisztiny Csetvei. Mikroskopijne siedlisko, ręczny zbiór, 4 miesiące w beczce, 4 lata w butelce. Wino już nieco ewoluowane, z wyraźnymi akcentami przesuszonych białych owoców, a jednocześnie wciąż wyrazistą kwasowością. Bukiet oparty na niuansach, w drugim nosie objawiają się nuty kwiatowo-rumiankowe oraz beczkowe – wszystko pozostaje jednak w dobrej równowadze. Wino…
Rzucił pracę w korporacji i został winiarzem. Albo: dostał ziemię po rodzicach i pomyślał romantycznie „może by robić wino”. Czy też: pojechał do Włoch i się zachwycił pięknym winiarskim miejscem, a potem żył i pracował tam, gdzie od wieków robiło się wino. Tyle historii, …
O języku francuskim mówi się, że piękny, cudnie brzmi, ale do nauki straszny. Cóż. Wszystko pewnie przez to, że jest w nim ponoć 60 reguł dotyczących czytania zapisanych słów. Za to w języku angielskim (uchodzącym za łatwy, albo wręcz banalny) liczba tych reguł jest ponoć nieskończona. Aby przekonać wątpiących, że le français c’est facile, czyli…
W nosie mus jabłkowy, nafta, białe polne kwiaty. W nieco rozwodnionych, niezbyt kompleksowych ustach wyczuwalny cukier resztkowy – pytanie czy był to zamierzony zabieg winiarza? Ogólny odbiór: wino o charakterze mniej rieslingowym, a bardziej hybrydowym.
Bardzo jasny kolor, lekka perlistość, widoczna dla oczu i wyczuwalna językiem. Słodkie winogrona, słodkie jabłka. Styl off-dry, ale bez wyrazu. W lekko maślanych ustach dominują suszone owoce. Przebijają się nuty starej szafy (ale nie chodzi o naftalinę!). Mało tu cech rieslingowych, zbliżamy się w okolice stylu „nijakiego”.
Wino, choć spójne pod względem zgodności nos-usta, wydaje się dosyć jednowymiarowe. Widać delikatne musowanie, więc zapewne zostało niedawno rozlane; wyczuwamy sok z cytrusów, zielone jabłko. Solidny, choć jednak prosty riesling.
Bladocytrynowy kolor, świeży, prosty i wytrawny, choć niezbyt wyrazisty nos. Akcenty limonkowo-jabłkowo-mirabelkowe. W ustach czuć młodość, jeszcze brak ekstraktu, nieco za bardzo odstaje kwasowość – być może jest to pochodna wieku zarówno samego wina, jak i nasadzeń. Mineralny, lekko słony finisz.
