Inaczej niż w wielu winach tego panelu, nie dominuje w nim landrynka, jest za to dużo czerwonego owocu i cytrusa. Nos też z lekka liściasty, trochę ziołowy. Świeże, mineralne usta kojarzą się z sokiem z czerwonej porzeczki. Owoc autentyczny, nieprzerysowany, soczysty. Wino nieźle odnalazłoby się w grupie “wytrawnej”, choć obecność cukry jest zauważalna.
50-100 zł
Gęsta, głęboka czerwień. Typowość odmiany zachowana przede wszystkim w nosie – usta wybiegły mocno do przodu, uwypuklając nadmiar ekstraktu i nut konfiturowo-likierowych. Na pewno jest to wino gęste, nasycone i konkretne, w którym ciągle dużo się dzieje – ale czy na pewno tak ma się przejawiać wyrafinowanie pinot noir?
Wino niezbyt rozbudowane, niezbyt kwasowe, ale próbujące uwodzić swą przystępnością. Żurawina, słodkość, ziemistość – całość trochę niezrównoważona w finiszu, ale udanie demonstrująca charakter garażowego burgunda.
Wino krągłe, z wyraźnym śladem beczki, o budyniowej strukturze. Bardzo dojrzały owoc (malina), do tego fiołki, pieprz, wanilia. Dobra opcja dla poszukujących niezbyt trudnego wina wytrawnego. Kwasowość uzupełniona anyżowym akcentem – dosyć mocno schowana. Blisko pinotowej typowości – ale to nie jest typowość, jaka zachwycała nas u innych uczestników tego panelu.
Bladorubinowy kolor, dzikie czerwone owoce w nosie, uzupełnione stłuczonym jabłkiem. Wino o niespokojnym charakterze. Bukiet kompotowo-różany, na swój sposób złożony, z wyraźnymi akcentami ziołowymi. Ciekawa, gęsta struktura, o ziemisto-słonawym podłożu, z nutami aptecznymi. Przy całej swej typowości, wino z gatunku „innych” – i jest to jego niewątpliwa wartość.
Nos wskazuje na bardziej tradycyjną, zakorzenioną w świeżym owocu i pewnej rustykalności, zweigeltową strukturę, choć wino wydaje się jeszcze nieco zamknięte. Również tu odnajdujemy typowość i klasę. Usta żywe, o wyraźnej taninie, z soczystą kwasowością i świetnym balansem; dzikie owoce, odrobina lukrecji – wino w chwalebnym stylu „mniej znaczy więcej”. Wysmakowana, elegancka i długa końcówka…
W oczach i na końcu języka wyraźne ślady musowania. Różowe wino o nucie landrynek i przejrzałych, gorzkawych czereśni. Obecna w ustach mineralność przeradza się w akcenty goryczkowe. Kwasowość, chłód, nawet nuty słoności. Niezłe, indywidualistyczne podejście winiarza. Wino dobrze komponowałoby się z risottem.
Niezwykle przyjemny dla oka, głęboki, miedziano-łososiowy róż. Nos bardziej kompotowo-czereśniowo-landrynkowy, usta uzupełnione niezłą kwasowością – nawet ze śladem taniczności, choć winu, jak się wydaje, brak wyrazu i indywidualności. Nie brak za to ziemistości i kredowej mineralności.
Kolor – miedziany róż. W nosie dostrzegalna poziomka, wczesna malina, różowy słodki grejpfrut. Usta, mimo wieku wina, utrzymują rześki, kwasowy charakter; owoc z akcentami herbaciano-truskawkowymi. Zgrabnie zrobione wino, dobre w kategorii „letnio-tarasowej”, duża przyjemność picia.
Wino z gatunku kontrowersyjnych, bezkompromisowych i oryginalnych. Buraczki, wyraźne na początku, szybko się ulotniły – pozostały czekolada i grafit z ołówka, wraz z wulkaniczną mineralnością. Niestety mało owocu, który na szczęście – w postaci lekko przetworzonej wiśni – uchował się w ustach i jest na niezłym poziomie. Do tego korzenność i lukrecja.
