Wino pachnie i smakuje brzoskwinią i skórką pomarańczową. Bardzo dobrze zachowana równowaga pomiędzy koncentracją, gęstością i świeżością. Strzeliste.
Rocznik
Choć Chardonnay często w Styrii nazywane jest Morillon, tutaj jednak, producent pozostaje przy burgundzkiej nazwie tej odmiany. Wino spontanicznie fermentowało w dębowych, 1500-litrowych beczkach, spędziło też 16 miesięcy na osadzie drożdżowym. Jest gęste, woskowe i pieprzno-pikantne, pieczona gruszka przeplata się w nim ze słoną mineralnością, skupione i strzeliste. Piękne wino z dużym potencjałem dojrzewania.
Struktura – ostra i strzelista, gra tu pierwsze skrzypce, wino jest pikantne, gęste i mineralne, kwasowość – wyczuwalna, choć nie dominująca. Do otwarcia – teraz, a kolejne butelki - za kilka-klikanaście lat.
Wina od Marion i Manfreda Ebner-Ebenauer mają swój własny, rozpoznawalny styl – mniej tu owocu, więcej mineralności, nie brak struktury, ale i lekkości. Białe kwiaty, morelowa kwasowość, przez którą przebija się aromat limonki, świeży migdał i mnóstwo pieprznej pikantności. Pić - teraz, ale jeszcze lepiej za 5-10 lat.
Wino pachnie świeżą morelą i pieprzem. Złożone, potoczyste i długie, pieprzne z morelową kwasowością.
Pieprz i biała śliwka, trochę twardej, soczystej gruszki, chrupkie, słone, bardzo pijalne i bardzo smaczne. Według karty technicznej jest tu niemal 5 g cukru resztkowego – dobrze ukrytego za świeżą kwasowością.
Pét-nat o barwie ciepłego różu. W nosie nuta róży i czerwonej śliwki. Nie brak mineralności i śladu dojrzewania na osadzie, całość osadzona na naturalnej bazie. Jest tu też nietypowy akcent botwinkowy, bąbelki dosyć przeciętne. W ustach trochę szorstkie, z wyraźną goryczką, taniną i aptecznym muśnięciem.
Bladopomarańczowy kolor. W nosie szlachetna interpretacja nuty drożdżowej. Oprócz tego trufle, pieczarki, skórka chleba. Soczysta poziomkowa owocowość i przejrzała jabłkowość podbita słonawym akcentem. Jakość musowania „w punkt”, wino znakomicie zharmonizowane, ciągle świeże, finezyjne i eleganckie. Długi, słonawo-mineralny finisz.
Mętne, gęste, różowo-czerwone wino. Chłodnik z botwinki i trochę wiśniowo-jogurtowej kwasowości. Nie brakuje soczystości, jest balans, choć ogólnie w kieliszku szału nie ma. Równowaga się utrzymuje, w końcówce odzywa się goryczkowe echo.
Kolor – szarożółto-pomarańczowy – wskazywał (trafnie, jak się wkrótce okazało!) na kategorię blanc de noir. W pierwszym nosie miks warzyw (pomidory, pory) i owocu (czereśnia). Później do głosu dochodzą jabłko, pigwa, szarlotka, kwiaty. W ustach wyczuwalny alkohol. Niezorganizowany, zalegający i słonawy finisz.
