
Mała gałązka, wielka historia. Jak Cantina Zaccagnini zbudowała swoją opowieść o Abruzji
Udostępnij artykuł
Gałązka winorośli przywiązana do szyjki butelki miała być przypomnieniem o tym, skąd bierze się wino, nie elementem strategii budowania marki. Był to gest tak naturalny, jak praca w winnicy – fragment przyciętego krzewu, który zamiast trafić na kompost, dostał drugie życie na butelce. Stał się symbolem.
Dziś ta niewielka gałązka jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków włoskiego wina. Wielu konsumentów zna ją lepiej niż nazwę producenta. „Butelka z gałązką” stała się skrótem myślowym, który prowadzi do Cantiny Zaccagnini z Bolognano w Abruzji, która od ponad 40 lat buduje swoją pozycję. Jej historia nie zaczęła się jednak od globalnej rozpoznawalności. Zaczęła się od człowieka, który chciał pokazać, że Abruzja zasługuje na więcej uwagi.
Świat u stóp

of Zaccagnini
Kiedy Marcello Zaccagnini zakładał winnicę w 1978 roku, Abruzja nie była regionem, który przyciągał uwagę międzynarodowych miłośników wina. Kojarzyła się z produkcją dużej ilości prostych, codziennych win.
Zaccagnini nie chciał być jednak anonimowy – chciał pokazać charakter miejsca, w którym pracował.
Początki były skromne. Winnica działała w niewielkim budynku i produkowała kilka tysięcy butelek głównie na lokalny rynek. Jednak Marcello Zaccagnini wiedział, że aby konkurować poza Abruzją, potrzeba nie tylko dobrego wina, ale również języka, który pozwoli ludziom zapamiętać markę. Tym językiem stało się Tralcetto.
Pomysł był prosty: do każdej butelki przywiązywano wysuszoną gałązkę winorośli. Miała przypominać o pochodzeniu wina – o krzewie, sezonowej pracy w winnicy i związku między rośliną a stojącą na stole butelką. Dziś trudno przecenić siłę tego gestu. W świecie, w którym wiele marek winiarskich próbuje wyróżnić się podobnymi hasłami i opowieściami, Tralcetto pozostało konkretne i materialne. Można go dotknąć. Każda gałązka jest inna, ma własny kształt i niedoskonałości. Być może właśnie dlatego to działa do dziś.
Symbol, który nie przesłonił wina
Reszta portfolio marki też zasługuje na uwagę. Na przykład linia San Clemente pokazuje bardziej strukturalne, przeznaczone do dłuższego dojrzewania wina z Abruzji, a Chronicon koncentruje się na współczesnym spojrzeniu na lokalne odmiany. Tralcetto przyciąga więc uwagę konsumentów, pozostałe wina pokazują, że Abruzja nie kończy się na tym jednym symbolu.
Nowe spojrzenie
W ciągu ostatnich czterech dekad wizerunek regionu się zmienił: z „Abruzja = ilość” na „Abruzja = jakość i własna tożsamość”.
Najważniejszą odmianą pozostaje montepulciano d’abruzzo. Przez lata jej potencjał był niedoceniany – kojarzono ją z prostymi, owocowymi winami. Tymczasem odpowiednia praca w winnicy i piwnicy stworzyły też wersje bardziej skoncentrowane, złożone i zdolne do dojrzewania. Wzrosło też zainteresowanie innymi lokalnymi szczepami. Pecorino i trebbiano d’abruzzo pokazały bardziej różnorodny obraz regionu.
Winnice Cantiny Zaccagnini w Bolognano korzystają z wyjątkowego położenia pomiędzy trzema masywami górskimi – Maiella, Gran Sasso i Morrone. Bliskość gór oraz Adriatyku wpływa na lokalny klimat, zapewniając przewiewność i różnice temperatur, które pomagają winom zachować świeżość.
Wino jako sztuka, nie dekoracja
Charakterystyczną cechą Zaccagnini jest jej relacja ze sztuką. Pojawiła się ona tutaj dość wcześnie – wynikło to z podejścia Marcello, który zwykł mawiać, że wino jest „sztuką człowieka”. Sztuką rozumianą nie jako luksusowy produkt, który należy podziwiać z dystansu, ale jako efekt spotkania natury, ludzkiej pracy, wiedzy i wyobraźni.
Najważniejszym momentem był rok 1984, kiedy w winnicy odbyło się wydarzenie The Defense of Nature przygotowane przez Josepha Beuysa – jednego z najważniejszych artystów XX wieku. Było to spotkanie sztuki, ekologii i refleksji nad relacją człowieka ze środowiskiem – dla Cantiny Zaccagnini początek dłuższej drogi, w której sztuka przestała być dodatkiem, a stała się częścią tożsamości miejsca. Wino też nie jest tu wyłącznie produktem, który należy ocenić według parametrów technicznych, a elementem większej historii – miejsca, ludzi i kultury, która je stworzyła.
Technologią i tradycją w jednym kierunku
Przez lata Cantina Zaccagnini rozwijała się, inwestując zarówno w technologię, jak i w rozpoznawalność marki. Jednym z ważnych momentów była budowa podziemnej winiarni, otwartej w 2004 roku – duża inwestycja, która pozwoliła zwiększyć kaliber bez utraty kontroli nad jakością.
Dla kogoś, kto zaczynał od niewielkiej lokalnej winnicy, był to krok wymagający odwagi. Inwestowanie w większe możliwości produkcyjne zawsze oznacza pewne ryzyko – trzeba bowiem uwierzyć, że rynek będzie gotowy na produkt oferowany w zupełnie innej skali.
Wiele lat później równie niełatwa okazała się decyzja o wejściu w kategorię win bezalkoholowych. Dla marki kojarzonej przede wszystkim z klasycznym włoskim winem nie była to oczywista droga. Jednak zmieniające się zwyczaje konsumentów sprawiły, że producenci coraz częściej muszą odpowiadać na nowe pytania: czy wino zawsze musi oznaczać alkohol? I czy można zachować rytuał związany ze wspólnym stołem, jednocześnie ograniczając owego alkoholu obecność? Cantina Zaccagnini znalazła własną odpowiedź.
Czy wino bez alkoholu nadal jest winem?
Globalna zmiana sposobu, w jaki ludzie piją alkohol nie spowodowała całkowitego odejścia od samego doświadczenia wina – spotkania przy stole, rozmowy, wspólnego posiłku. Tak więc wino – mimo że bezalkoholowe – nadal pozostaje winem, toteż według Cantiny Zaccagnini należy je tworzyć z właściwą dla wina pieczołowitością.
Tu najpierw powstają klasycznie fermentowane wina zawierające alkohol. Następnie poddawane są procesowi dealkoholizacji metodą destylacji próżniowej z odzyskiem aromatów. Najpierw wychwytywane są lotne związki aromatyczne, później usuwany jest alkohol, a naturalne zapachy wracają do wina.
To skomplikowany proces, ale jego podstawowa zasada jest bardzo prosta: nie da się stworzyć dobrego wina bezalkoholowego z przeciętnego materiału wyjściowego. Jakość musi pojawić się wcześniej – w winnicy i podczas produkcji wina bazowego.
W przyszłości oznacza to prawdopodobnie jeszcze większe skupienie na projektowaniu win z myślą o ich późniejszym przeznaczeniu. Nie tylko wybieranie istniejącego wina do dealkoholizacji, ale świadome tworzenie takiego profilu od początku – od pracy w winnicy po decyzje enologiczne.
Nowy rozdział
Strategiczną decyzją było dołączenie Cantiny Zaccagnini do Grupy Argea. Dla winnicy, która przez lata rozwijała się z lokalnego producenta w markę obecną na wielu rynkach, oznacza to wejście w kolejny etap – tym razem z większym zapleczem i możliwościami dalszego rozwoju.
Nie jest to jednak próba napisania historii od nowa. Cantina Zaccagnini zachowuje swoją nazwę, charakter i związek z Bolognano. Argea ma zapewnić grupie większe możliwości działania, wiedzę i międzynarodowy zasięg, podczas gdy sama winnica pozostaje zakorzeniona w miejscu, od którego wszystko się zaczęło.
Pozostać sobą
Historia Cantiny Zaccagnini to historia równowagi. Z jednej strony mamy tu przywiązanie do konkretnego miejsca, lokalnych odmian i symbolu, który narodził się ponad czterdzieści lat temu. Z drugiej – gotowość do zmian, inwestowania w technologię i szukania nowych sposobów kontaktu z konsumentami.
Największym wyzwaniem dla każdej rozpoznawalnej marki jest moment, w którym musi zdecydować, co chronić, a czemu pozwolić się zmienić. W przypadku Cantiny Zaccagnini odpowiedź wydaje się wynikać z historii Tralcetto. Przede wszystkim niezmienna jest idea stojąca za gałązką: związek wina z miejscem, z którego pochodzi. Zmienił się natomiast sposób, w jaki ta historia jest opowiadana. Młody konsument może dziś trafić na Cantinę nie tylko w sklepie z winem, ale również w restauracji, w mediach społecznościowych, podczas wydarzenia artystycznego czy szukając wina bez alkoholu. I tak jak wcześniejsze pokolenia, nie musi od razu znać marki – najważniejsze, aby trafiając na butelkę Zaccagniniego za każdym razem odnalazł w niej autentyczną historię miejsca, z którego ona pochodzi.
Bo choć wszystko zaczęło się od małej gałązki przywiązanej do szyjki butelki, prawdziwa historia Cantiny Zaccagnini nigdy nie była tylko o niej. Była o Abruzji, o zmianach zachodzących w świecie wina i o próbie znalezienia własnego języka między tym, co lokalne, a tym, co globalne.


