
Pałac, który wrócił do życia. Opowieść o miejscu, które staje się sercem Winnicy Warto
Udostępnij artykuł
Kościół parafialny, szkoła, internat, przedszkole… a wkrótce hotel z restauracją i SPA? To historia ponadstuletniego pałacu w Powierciu, który ma stać się jednym z najbardziej niezwykłych miejsc enoturystycznych w Polsce. Stoją za tym Monika i Grzegorz Grabowscy – założyciele Winnicy Warto.
Dziś ich nazwisko kojarzy się przede wszystkim z jedną z największych winnic w Polsce, nowoczesną winiarnią i rozwijającą się enoturystyką. Mało kto jednak wie, że kilka kroków od winiarni stoi budynek, który w najbliższych latach ma stać się centrum całego projektu.
Historia zapisana w krajobrazie
Aby zrozumieć znaczenie tego miejsca, trzeba cofnąć się znacznie dalej niż do momentu powstania pałacu.
Powiercie jest jedną z najstarszych miejscowości regionu. Nazwa ma wywodzić się od określenia „po Warcie”, czyli wsi położonej wzdłuż rzeki. Historia majątku sięga XIV wieku, kiedy funkcjonował tu folwark pańszczyźniany. Przez kolejne stulecia rozwijali go kolejni właściciele, w tym rodziny Kwileckich i Kłobukowskich. W XIX wieku oprócz zabudowań folwarcznych były tutaj dwór i ogród, osada pracowników, młyn na Warcie oraz setki hektarów ziemi.
Na początku XX wieku Powiercie trafiło w ręce rodziny Sokolnickich. Jerzy Sokolnicki wybudował w 1924 roku nowy, neoklasycystyczny pałac i zrewitalizował XIX-wieczne założenie obejmujące park i folwark. Okres międzywojenny przyniósł majątkowi największy rozkwit. Nowocześnie zarządzane folwark oraz pałac z ogrodem, w którym Jerzy i Maria Sokolniccy prowadzili życie rodzinne i towarzyskie, tworzyły jeden z najważniejszych majątków w okolicy.


Koniec pewnej epoki
W czasie II wojny światowej Powiercie zostało zajęte przez okupanta. Pałac przejęła niemiecka administracja, a Jerzy Sokolnicki został aresztowany i zamordowany w Warszawie w 1942 roku. Rodzina musiała opuścić majątek, który już nigdy do niej nie wrócił.
Sam budynek na szczęście nie ucierpiał. Już w 1945 roku zaczęła działać w nim szkoła ogrodnicza. Jednym z jej pierwszych ośmiu absolwentów był Zdzisław Grabowski – ojciec Grzegorza Grabowskiego. W kolejnych latach uczyła się tu również jego mama, Halina Grabowska.
Później pałac pełnił funkcję internatu, stołówki i przedszkola. W latach dziewięćdziesiątych zaadaptowano go na potrzeby parafii i przez ponad dwadzieścia lat służył jako kościół katolicki. W dawnej sali balowej mieszkańcy Powiercia spotykali się na mszach i ważnych uroczystościach rodzinnych.
Każda z tych funkcji pozostawiła po sobie ślad. Pałac żył, ale stopniowo oddalał się od swojego pierwotnego charakteru.
Przypadek czy przeznaczenie?
Decyzja o zakupie zabytkowego pałacu splotła się z pomysłem założenia winnicy. Córka Moniki i Grzegorza, Alicja Chęcińska, prowadziła kwerendę archiwalną do pracy magisterskiej poświęconej historii i przemianom przestrzennym Powiercia. W materiałach natrafiła na opowieści o czasach świetności majątku Sokolnickich. Goście przyjeżdżali tu na wypoczynek, korzystali z parku, kąpieli w Warcie, kortu tenisowego, polowali. Najstarsi mieszkańcy wspominali również o niewielkich parcelach winnych należących do majątku.
Im głębiej rodzina zanurzała się w historię tego miejsca, tym silniejsze stawało się wrażenie, że pałac i winnica były sobie przeznaczone. Sentyment do budynku wystawionego przez parafię na sprzedaż, fascynacja jego przeszłością i wizja przywrócenia mu dawnej świetności sprawiły, że decyzja o zakupie wydawała się naturalna. Dwie historie zaczęły splatać się w jedną – opowieść o miejscu, które ma szansę stać się wyjątkowym punktem na mapie polskiej enoturystyki.
Remont, który stał się odkrywaniem
Budynek wydający się Monice i Grzegorzowi tak dobrze znany, zaczął ich zaskakiwać. W piwnicach znaleźli stare szkolne ławki, pożółkłe zeszyty, dokumenty i przedmioty będące śladem działających tu niegdyś szkoły, internatu i parafii. Po rodzinie Sokolnickich zachowała się jedynie tablica od bryczki z 1914 roku. Na poddaszu pozostały dekoracje kościelne, lichtarze i wyposażenie liturgiczne, a na parterze – mimo usunięcia ławek, konfesjonału i chrzcielnicy – wciąż widoczne były ślady ostatniej funkcji budynku, m.in. ołtarz i wnęka po prezbiterium.
Znacznie mniej przyjemnym odkryciem był fatalny stan techniczny pałacu. Więźba dachowa znajdowała się w opłakanym stanie, a w wielu miejscach krokwie były spróchniałe i zniszczone przez owady. Fachowa ocena szybko rozwiała złudzenia – zamiast kosmetycznego remontu, właścicieli czekała kompleksowa i kosztowna renowacja.
Zbieranie funduszy, ekspertyzy, konsultacje z archeologami i konserwatorem zabytków oraz przygotowanie projektów trwały ponad dwa lata. Monika i Grzegorz postanowili możliwie wiernie odtworzyć przedwojenny wygląd pałacu, opierając się na fotografiach, archiwaliach i źródłach historycznych. Przywrócono symetryczną bryłę, usuwając zachodnie skrzydło dobudowane po wojnie oraz późniejsze wschodnie wejście. Wymiana całej więźby dachowej zajęła kolejny rok. W 2025 roku rozpoczęła się przebudowa wnętrz, obejmująca m.in. klatki schodowe, pokoje, szyb windy oraz renowację zabytkowych ceglanych sklepień odkrywanych spod warstw tynku.
W tym czasie tuż obok powstawała nowoczesna winiarnia (oddana do użytku w 2024 roku). Oba budynki zespolił podziemny łącznik, którym goście będą mogli przechodzić między pałacem a winiarnią.
Dawny charakter odzyskuje również zabytkowy park. Na podstawie archiwalnych zdjęć, map, materiałów filmowych i pomiarów starodrzewu, odtworzono jego prawdopodobny historyczny układ. Przywrócono dawny wjazd, aleje i podjazdy oraz dosadzono gatunki drzew obecne tu przed laty. Dzisiejszy park jest jednak tylko fragmentem dawnego założenia, ograniczonego przez powojenne podziały i przekształcenia terenu.

Napędza ich pasja
Renowacja pałacu trwa już sześć lat. Choć liczba wyzwań i niespodzianek wielokrotnie przerosła wyobrażenia właścicieli, nie zwalniają tempa. Przywracanie tego gmachu do życia to coś więcej niż remont – to odkrywanie kolejnych warstw jego historii i jednocześnie stałe obserwowanie powrotu jego dawnej świetności. Historia zatacza koło, a oni nie mają wątpliwości, że Warto doprowadzić ją do szczęśliwego końca.
Wizja przyszłości
Pomysł jest prosty. Pałac ma stać się sercem Winnicy Warto i jednym z najciekawszych miejsc enoturystycznych w Polsce. Powstaną tu eleganckie pokoje gościnne, restauracja z menu opartym na lokalnych produktach, strefa SPA oraz przestrzenie do organizacji wydarzeń, degustacji, kolacji i spotkań biznesowych.
Całość ma tworzyć doświadczenie zakorzenione w regionie – Powierciu nad Wartą, lokalnej tradycji i winie powstającym z gron rosnących nieopodal. Goście mają odnaleźć tu coś, co przez lata pozostawało nieco zapomniane: miejscowe smaki, kulturę i gościnność.
Nie trzeba czekać…
…na wielkie otwarcie, by zobaczyć, jak zmienia się to miejsce. Już dziś można odwiedzić Winnicę Warto, zajrzeć do nowoczesnej winiarni, poznać proces produkcji i zobaczyć przestrzeń, w której wina dojrzewają m.in. w granitowych, betonowych i drewnianych jajach winifikacyjnych. Tuż obok trwa metamorfoza pałacu – proces, który sam stał się częścią doświadczenia tego miejsca.
Jak przyznaje Monika Grabowska, wielu gości uważa możliwość obserwowania przemiany zabytkowego budynku za niemal równie fascynującą jak wyobrażanie sobie jego ostatecznego kształtu. Na ten trzeba jeszcze chwilę poczekać. Pokoje gościnne, restauracja i strefa SPA mają zostać oddane do użytku w pierwszej połowie 2027 roku.
Wtedy pałac po raz kolejny zmieni swoją funkcję. Przez ponad sto lat był rodzinną siedzibą, szkołą, internatem, przedszkolem i kościołem. Każdy z tych rozdziałów pozostawił w nim ślad. Teraz rozpoczyna się następny – związany z winem, kuchnią, gościnnością i odkrywaniem Doliny Warty.
Być może właśnie na tym polega największa wartość całego przedsięwzięcia. Nie na stworzeniu kolejnego hotelu czy restauracji przy winnicy, lecz na przywróceniu życia miejscu, które przez pokolenia było częścią lokalnej społeczności. Sto lat po wybudowaniu pałac w Powierciu znów ma stać się miejscem spotkań – z nowymi gospodarzami, nową rolą, ale z historią, o której nie zamierza zapominać.
