
(Nie)znośna lekkość wina
Udostępnij artykuł
Pamiętam degustację w małej rodzinnej winnicy blisko Almeirim. Gospodarz poczęstował mnie musującym arinto i zażartował, że to najlepsze, jakie robi. Wiedziałem, że w piwnicy ma sporo starzonych win, z obfitym ciałem i mocną taniną. A on zaserwował mi właśnie to – bardzo młode i świeże. Dlaczego?
Bo w tym regionie to teraz esencja mody na nowoczesność.
W młodych musiakach bąbelki są po prostu bardziej aktywne, a to arinto było szalenie młodziutkie. Lekkie pęcherzyki, delikatna świeżość cytrusów, ani śladu alkoholowej ciężkości. Wyobraziłem sobie, że latem można przy takim winie przesiadywać nad Tagiem pół dnia, nie czując zmęczenia ani otępienia. To spotkanie i te „bąble” zainspirowały mnie, by przyjrzeć się bliżej kategorii Tejo light.
Piórka kontra mięśnie
W świecie, gdzie monumentalne bordoskie cuvée czy muskularne amarone wciąż rozpalają wyobraźnię wielu konsumentów, łatwo przeoczyć subtelność i urok win lekkich, orzeźwiających, o niższej zawartości alkoholu (co dziś oznacza poniżej 12,5%), a przez to także mniejszej kaloryczności. Jest tak nawet w Portugalii, która obok wzmacnianego i ciężkiego porto, kryje w piwnicach tysiące beczek wypełnionych dobrze zbudowaną, taniczną tourigą nacional. Ale winiarze w tym kraju od lat udowadniają również, że i lekkość może być cnotą w kieliszku. W tym kontekście z coraz większym podziwem spoglądam na zmagania moich przyjaciół, enologów z Tejo, by produkt finalny był lekki, owocowy i z niższą zawartością alkoholu. A nie jest to takie łatwe.
Sztuka kompromisu
Przede wszystkim ważne jest wcześniejsze zbieranie winogron – zanim osiągną pełną dojrzałość – co pozwala ograniczyć potencjalną ilość alkoholu w procesie fermentacji. Ważne też jednak, aby mimo tych wcześniejszych zbiorów owoce zdążyły rozwinąć prekursory aromatyczne, w przeciwnym razie oddadzą bowiem winu zielone, warzywne aromaty. Istotny jest także dobór odpowiednich szczepów, w sposób naturalny dających lżejsze wina, jak np. loureiro czy arinto. W Tejo taką możliwość daje fernão pires, bo to niezwykle plastyczna odmiana. Aby wino było lekkie, fermentację należy prowadzić w niższych temperaturach, co sprzyja zachowaniu świeżości i aromatów, a jednocześnie nie „wyciąga” zbyt dużej mocy. Na świecie coraz częściej stosuje się również techniki redukcji alkoholu, jak odwrócona osmoza, by precyzyjnie obniżyć procenty bez utraty smaku. W Tejo to dopiero jest w planach. Istotne, by cały proces opierał się na balansie – lekkie wino powinno pozostać harmonijne, a nie sprawiać wrażenia produktu pozbawionego ciała i charakteru. I w tym kryje się prawdziwe wyzwanie dla enologów. Na szczęście znam takich, którzy radzą sobie z tym bardzo dobrze.
Pierwszoplanowy owoc

Spróbujcie białych win z Tejo z 2024 roku, np. Vale de Lobos Branco z Quinty da Ribeirinhii, które powstaje w 100% z fernão pires, lub bardziej butikowego Padre Pedro z Casy Cadaval (tu obok fernão pires mamy też arinto i viognera). To są wina, w których owoc gra pierwsze skrzypce. Mają zrównoważoną kwasowość i kwiatowo-cytrusowe aromaty. Są lekkie, świeże i niezwykle pijalne, z zawartością alkoholu na poziomie 12% (pomimo obecności viogniera, który często daje mocne wina). Wina wytrawne, ale niewymagające. Wina jakościowe, ale niezobowiązujące do kontemplacji. Do tego duetu dołączyłbym jeszcze klasykę Tejo, czyli Ninfę Marię Gomes Tejo VR 2023 (alkohol ok. 11%) od niezwykle oryginalnego i zawsze kroczącego swoimi drogami João M. Barbosy. Bardzo cenię sobie spotkania z João, bo oprócz win, które są na sprzedaż, zwykle wyciąga swoje bardziej eksperymentalne produkty, w których jeszcze mocniej czuć jego talent i pomysłowość. Dzięki temu staję się jednym z pierwszych recenzentów, co zawsze traktuję jako wyróżnienie. Maria Gomes (pod tą nazwą kryje się nic innego jak fernão pires) od lat wychodzi mu doskonale, więc w mojej piwniczce staram się zawsze mieć bieżący rocznik.
Gry z beczką
Chcecie w stylu Tejo light nieco szaleństwa? Bardzo proszę. Casal Branco do produkcji swojego, wielokrotnie nagradzanego flagowca Falcoaria używa specyficznej metody. Pierwsze dwie trzecie fermentacji odbywa się w betonowym zbiorniku (kontrolowana temperatura 12–14°C), a w ostatniej tercji część wina umieszczana jest w nowych beczkach z francuskiego dębu, a część w beczkach używanych. Efekt: świeżość, bogactwo owoców i mineralność delikatnie wzbogacone o nuty tostowe. Bajka.

Subtelny róż
Przejdźmy do różu. W tej kategorii mocno się ruszyło w ostatnich latach. Bazą win różowych często bywają szczepy castelão, touriga nacional czy aragones. Wina są zwykle fermentowane w temperaturze 14–16°C i w zdecydowanej większości bez dębiny. A jaki to róż? Moim zdaniem taki trochę prowansalski. Nic dziwnego, w końcu spora część eksportu z Tejo trafia na rynek francuski, choć i u nas różowe wino z tego regionu powoli zaczyna przepychać się na półkach z Prowansją.
W wersji light najbardziej podpasowało mi Terra de Lobos Rosé Casal Branco, Tejo 2023 (12% alkoholu, blend tourigi nacional i syrah) – charakterystyczny owocowy profil (maliny, truskawki) z nutą kwiatową.
Warto też sięgnąć po nieco solidniej zbudowane rosé. W tej kategorii mocno się wyróżniają, choć już z alkoholem na poziomie 13%:
- Quinta da Alorna Touriga Nacional Rosé 2024 Tejo – soczysta wiśnia, dobra kwasowość, rześkość z odrobiną nut kwiatowych;
- Enoport Cabeça de Toiro Reserva Rosé 2024 – blend syrah, castelão i tourigi nacional; aromaty czerwonych owoców, truskawka, malina, wiśnia, czerwona porzeczka;
- Santos & Seixo Encosta do Sobral Rosé 2024 – blend syrah, castelão i tourigi nacional; niezwykle dobrze oceniany, aromaty czerwonych owoców.
Tejolais
Jest jeszcze coś, co przykuło moją uwagę w tym roku. David Ferreira, enolog związany z regionem Tejo, pokazał mi niedawno jedno ze swoich najnowszych win – efekt poszukiwania elegancji i świeżości jednocześnie. Senhora Companhia Vinho Novo Tinto powstaje ze szczepów castelão i alicante bou-
schet – ręczny zbiór, fermentacja całych gron w zbiornikach stożkowych, a potem jeszcze dziewięciodniowa maceracja węglowa. I to dzięki niej dostajemy wino, które jest najlepsze do picia, gdy młode. To takie lokalne „beaujolais” z akcentem Tejo – żywe, energiczne i z alkoholem tylko trochę przekraczającym 12%. Fajny pomysł zrealizowany przez kogoś, kto lubi myśleć i działać nieszablonowo.
Zmącone zmysły
Prawie zapomniałem! Na koniec jeszcze jeden smaczek z kategorii light: Quinta da Lagoalva Pet Nat 2024 (arinto i fernão pires) – alkohol 11,5%. Wino mętne, o cytrusowej barwie i owocowym aromacie z nutami cytryny i grejpfruta. W smaku wytrawne i świeże, z żywą, wyraźną kwasowością wynikającą głównie z zastosowania arinto. Takich win i takiej jakości dotąd nie było zbyt wiele w Tejo, więc dostrzegam niezwykle pozytywny trend.
No właśnie: czy lekkość i delikatność to trwałe tendencje? W Portugalii – chyba raczej wybór estetyczny niż moda. Celebracja prostoty, która w połączeniu z autentycznością daje wrażenie większej głębi niż niejeden ciężki klasyk. W świecie pełnym nadmiaru to właśnie lekkie wina uczą nas, że mniej znaczy więcej. 
Nowe zasady w Tejo
W sierpniu 2025 ustalone zostały nowe progi zawartości alkoholu w certyfikowanych winach produkowanych w regionie Tejo. Obecnie minimum dla win czerwonych, różowych i białych to 10,5%. Dla win IG Leve (lekkich) – czerwonych, różowych i białych – 7,5–10,5% (poprzednio 9–10,5%). Wina częściowo odalkoholizowane muszą mieć co najmniej 0,5%.
