
Polska enoturystyka: do biegu, gotowi, start! [wywiad]
Udostępnij artykuł
Niebawem po raz pierwszy w historii do naszego kraju zawita IWINETC – International Wine Tourism Conference, jedno z najważniejszych wydarzeń branży enoturystycznej na świecie. O tym, dlaczego właśnie Polska została gospodarzem edycji 2026, co może dzięki temu zyskać rodząca się u nas scena turystyki winiarskiej i jak bardzo zmienił się świat wina w ostatnich latach, opowiada Anthony Swift, dyrektor IWINETC.
Po kilku edycjach w Europie, kongres IWINETC po raz pierwszy zawita do Polski. Czy to znak, że nasze winiarstwo zyskało międzynarodowe uznanie i zaczyna liczyć się w świecie wina?
Muszę szczerze przyznać, że jeszcze do tegorocznej edycji IWINETC w Czechach – dokładnie na Morawach Południowych – nie miałem pojęcia, że w Polsce produkuje się wino. I to już od kilkunastu lat! Nie wiedziałem też, że Polska zaczyna być postrzegana jako kierunek turystyki winiarskiej. Dlatego właśnie tak bardzo cieszę się, że konferencja odbędzie się właśnie tutaj. Dzięki temu wydarzeniu chcemy zwrócić uwagę świata na to, co dzieje się w polskim winiarstwie – pokazać lokalnych producentów, stworzyć im przestrzeń do wymiany wiedzy i doświadczeń z ekspertami z innych krajów oraz wzmocnić wizerunek Polski jako kraju, który naprawdę liczy się w europejskim winiarstwie.
Decyzję o organizacji IWINETC w Polsce z pewnością poprzedziło dokładne rozpoznanie tematu polskiego winiarstwa. Jaki obraz się z tego wyłania? Jakie widzisz słabe strony, a co może być naszą wyraźną przewagą?
Polskie winiarstwo rozwija się w imponującym tempie. Powstaje coraz więcej ambitnych, nowoczesnych winnic, które produkują świetne wina – często z odmian doskonale dostosowanych do chłodniejszego klimatu. Widać też duży nacisk na autentyczność, lokalny charakter i zrównoważone podejście – to bardzo dobrze rezonuje ze światowymi trendami.
Natomiast jeśli chodzi o turystykę winiarską, to wciąż jest sporo do zrobienia. Gdyby zapytać przypadkowych sto osób, czy próbowały polskiego wina albo odwiedziły winnicę w Polsce, większość pewnie byłaby zdziwiona, że w ogóle macie tu winiarstwo. I właśnie to – brak świadomości – jest dziś największym wyzwaniem. Ale jestem przekonany, że to się zmieni. IWINETC 2026 pomoże Polsce zaistnieć na globalnej mapie enoturystycznej. To ogromna szansa, by pokazać się światu – nie tylko z perspektywy wina, ale też kuchni i kultury. Dlatego tak ważne jest, by lokalne firmy – od winnic po restauracje i hotele – aktywnie włączyły się w to wydarzenie.
Dlaczego wybraliście Kraków jako miejsce wydarzenia, a nie Warszawę?
Kraków ma w sobie coś wyjątkowego. To miasto z duszą – pełne historii, kultury i piękna, a jednocześnie bardzo przyjazne i dostępne. Dla zagranicznych gości to doskonałe miejsce – inspirujące, ale nieprzytłaczające. W porównaniu z dużymi metropoliami, jak Warszawa, Kraków ma bardziej kameralny klimat, który sprzyja rozmowom, kontaktom i budowaniu relacji.
Czym IWINETC wyróżnia się na tle innych podobnych inicjatyw? Dlaczego warto tu być?
To coś więcej niż konferencja – to spotkanie ludzi z pasją do wina i podróży. Łączymy edukację, biznes i networking na najwyższym poziomie. Uczestnicy nie tylko słuchają prelekcji, ale naprawdę wynoszą z tego wydarzenia nowe pomysły, strategie, a przede wszystkim – ogromną dawkę inspiracji. Każda edycja to wymiana energii, doświadczeń i kontaktów, które często przeradzają się w realną współpracę.
Do kogo skierowany jest wasz program, kto stanowi grupę docelową? I co mogą zyskać uczestnicy kongresu?
Naszymi uczestnikami są profesjonaliści z całego świata – właściciele winnic, menedżerowie, przewodnicy, touroperatorzy, przedstawiciele branży hotelarskiej, organizacji turystycznych, importerzy wina czy edukatorzy. W skrócie – wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób są związani z turystyką winiarską i kulinarną.
Konferencja daje im coś unikalnego – połączenie wiedzy, biznesu i kontaktów. To miejsce, gdzie można wyłowić świeże pomysły, posłuchać praktyków z różnych krajów, a także nawiązać współpracę. Mamy strefę wystawienniczą, warsztaty B2B, jest też wiele okazji do rozmów – od spotkań biznesowych po wieczorne wydarzenia towarzyszące.
Akcentujecie aspekt edukacyjny – jakie treści chcecie przekazać uczestnikom kongresu?
Edukacja to serce IWINETC. Chcemy, żeby uczestnicy wyjechali stąd nie tylko z wizytówkami, ale z konkretną wiedzą, którą od razu mogą wykorzystać w swojej pracy.
Tematyka będzie naprawdę różnorodna – od roli sztucznej inteligencji w opowiadaniu historii o winie, przez wykorzystanie mediów społecznościowych w promocji winnic (tak, nawet TikToka!), po praktyczne studia przypadków dotyczące doświadczeń turystycznych, np. z platformy Airbnb.
Chcemy inspirować, ale też dawać konkretne narzędzia. Tak, by każdy uczestnik – niezależnie od tego, czy prowadzi małą winnicę, czy działa w dużej organizacji – mógł wrócić z pomysłami gotowymi do wdrożenia.
Podkreślacie również znaczenie networkingu, który jest ważną częścią waszych konferencji – czy liczycie na spontaniczne interakcje między uczestnikami, czy raczej moderujecie je lub wskazujecie potencjalnie owocne współprace?
Networking to absolutny filar IWINETC. Zresztą, aż 67% uczestników ostatnich edycji mówiło, że to właśnie dla kontaktów przyjeżdżają. Dlatego stawiamy na to bardzo mocno.
Oczywiście liczymy na spontaniczne rozmowy – w końcu najlepsze pomysły często rodzą się przy kieliszku wina czy w trakcie przerwy na kawę – ale też pomagamy w nawiązywaniu kontaktów, np. podczas warsztatów B2B czy rozmaitych wydarzeń.
W Krakowie planujemy m.in. przyjęcie powitalne, spacer z przewodnikiem po mieście, uroczystą kolację galową i pokonferencyjne wizyty w winnicach oraz ciekawych miejscach kulturalnych. To doskonała okazja, by ludzie z branży nie tylko poznali się nawzajem, ale też przeżyli coś razem.
Chciałabym na koniec zapytać jeszcze o to, jak zmieniła się branża winiarska i szerzej – turystyka winiarska – na przestrzeni lat, odkąd dzielicie się swoją wiedzą z regionami?
Zmieniło się właściwie wszystko! Kiedy startowaliśmy z IWINETC w 2009 roku, turystyka winiarska była traktowana trochę jak ciekawostka – chodziło głównie o degustacje i zwiedzanie piwnic. Dziś to pełnoprawna gałąź przemysłu, która łączy kulturę, gastronomię, podróże i doświadczenia. To ogromny rynek – w 2023 roku wart był prawie 47 mld dolarów, a prognozy mówią, że do 2030 roku przekroczy 100 mld.
A jak zmienili się turyści winiarscy i kulinarni? Czy można dziś mówić o profesjonalizacji zarówno usług, jak i – w cudzysłowie – samych turystów?
Zdecydowanie tak. Dzisiejsi turyści wiedzą, czego chcą – są bardziej świadomi, ciekawi, ale też wymagający. Szukają autentyczności i jakości. A branża? Odpowiada na to coraz lepszą ofertą – bardziej dopracowaną, przemyślaną, pełną prawdziwych, angażujących doświadczeń. Dzisiejsza enoturystyka to nie jest już tylko „wycieczka do winnicy” – to styl życia, sposób na odkrywanie świata. 

Anthony Swift Brytyjski przedsiębiorca i pionier enoturystyki w Hiszpanii, po przeprowadzce do Alt Penedès w 2003 roku założył Wine Pleasures, rozwijając je z lokalnych wycieczek w platformę wydarzeń i sieci biznesowej dla europejskich producentów wina i importerów. Twórca konkursów 50 Great Cavas i 50 Great Sparkling Wines of the World, organizator degustacyjnych przeglądów win. Pełni funkcję dyrektora Wine Events Worldwide i Międzynarodowej Konferencji Turystyki Winiarskiej (IWINETC), której kolejną edycję zaplanowano w Krakowie.
