
Kraków na kieliszki 2.0
Udostępnij artykuł
Zapytacie, co się zmieniło w Krakowie, od ostatniego naszego spotkania na łamach „Trybuszona”. Otóż prezydent miasta się zmienił! Poza tym cisza i spokój. Wawel stoi, jak stał, kościół Mariacki też (chociaż wieża jest remontowana, co jednak nie przeszkadza strażakom przy trąbieniu hejnału), a Wisła nadal płynie w słusznym kierunku. Jednak dla nas, wielbicieli wina i miejsc, w których to wino leją do kieliszków, zmieniło się wiele.
Zmieniło się wiele, a nawet bardzo wiele, ponieważ w Krakowie przybyło wine barów, niektóre zaś pojawiły się w miejscach tych, które zwiędły. Czas więc odświeżyć przewodnik, ruszyć w miasto w wygodnych butach, by eksplorować nowe miejscówki, po drodze odwiedzając te już zasłużone, o których pamięć nie zaginęła.
Litania wine barów

[2] CiutCiut Wine Bar i Sklep z Winem na Kazimierzu trzyma się mocno już od dwóch lat i właśnie wzbogacił się o winiarską piwniczkę, którą Maciek Popek (współwłaściciel) urządził (oczywiście) w pięknej piwnicy w kamienicy przy Krakowskiej 6. Piwniczka nie jest ogólnodostępna, ale jeśli umówicie się na którąś z degustacji, które w CiutCiut zdarzają się bardzo często, to będziecie mogli podziwiać stare sklepienia i pamiętające króla Ćwieczka kamienie tworzące podwaliny kamienicy. Drzwi w CiutCiut się nie zamykają, ponieważ ten wine bar jest miejscem niezwykle relacyjnym, a to dzięki Tornike Minadze. Słusznej postury Gruzin z czarną, długą brodą jest tu gospodarzem pełną gębą. Z lwią liczbą gości na „ty”, polewa wino i destylaty, opowiada o winie i – jak to Gruzin – sam też jest winiarzem, podobnie zresztą, jak jego brat Irakli i siostra Mariam. Ich wina też można dostać w CiutCiut. Od Mariam polecamy bursztynowe Perati z popularnej w Gruzji odmiany tsolikouri. Od Irakliego – trzy jednoszczepówki pod etykietą Phersvi – z dzelshavi, krakhuny i również tsolikouri. Z Tornike można uciąć sobie nie tylko pogawędkę, ale także partyjkę szachów lub innych gier gimnastykujących mózg. Ściany w CiutCiut szczelnie wypełnione są butelkami z Francji, Hiszpanii, Niemiec, oczywiście z Gruzji i Polski! Wiadomo: Polak i Gruzin – para idealna, nie tylko jeśli chodzi o miłość do wina.

Jeśli już wreszcie uda się wam wyjść z CiutCiut, to po paru kroczkach (przy przystanku tramwajowym) skręcacie w lewo, by znaleźć się w przeuroczym zaułku (nazwa oficjalna: Skwer Meiselsa), który wreszcie doczekał się renesansu. Jest tam sporo knajpek, ale my polecamy [19] NOTO wine bar. Ma przepiękny ogródek, w którym aż żal nie spocząć, i co bardzo cenimy, parasole nad stolikami nie są obrandowane żadnym logo kompanii piwowarskich czy amerykańskich firm produkujących słodkie napoje. W cieniu ich eleganckich czasz, uszytych z grubego czarnego płótna, odpoczniecie po trudach zwiedzania Krakowa. Możecie liczyć na czułe podniebienia tamtejszych sommelierów, doradzą z uśmiechem. Do wina przegryzki (tfu… talerzyki sharingowe), świetna pinsa (czyli biała pizza), oliwki, marynowane carpaccio z polędwicy. Karta win? Hiszpania, Francja, Kalifornia, jest też reprezentacja polska (na razie niewielka, ale jest). Noto to nowość, która się rozpędza w dobrym kierunku. „NOTO… wino” – głosi ich maksyma i my się pod nią podpisujemy.
Błąkanie się po Kazimierzu zaostrza apetyt. I tu Kraków zyskał kulinarne gwiazdy szefową Agnieszkę Kraszewską i szefa Aleksa Barona, których spotkać można w nowej restauracji [12] Kapłony i Szczeżuje à la Carte. Kto czytał Kapłony i szczeżuje autorstwa Magdaleny Kasprzyk-Chevriaux i profesora Jarosława Dumanowskiego wie, czego się tam spodziewać. A spodziewać się trzeba tytułowych kapłonów, kaczych języków, przepiórek, grasicy cielęcej, jesiotrów oraz flaków po warszawsku z cielęcymi pulpetami! Codziennie serwowane są Obiady Galicyjskie, wielkości w sam raz, by poczuć się dobrze najedzonym, a nie przejedzonym. Podaje się tu szampana na kieliszki, jest też osiem szampanów do wyboru na butelki. Doboru tych etykiet dokonali Agnieszka Rousseau i Piotr Jaskóła z Winnicy Wieliczka. A za kartę win i alkoholi mocnych (bo tych nie brakuje i są to wyselekcjonowane najlepsze polskie butelki) odpowiada sommelier ze stałego teamu Agnieszki i Aleksa, czyli Janek Sierszuła.

Fot. Aleksander Baron

Pozostańmy przy kazimierskich nowościach. Warto wstąpić do [4] Delty Dietla. Znajdziecie tam wino (rzecz jasna) oraz nalewki! Miejsce cieszy się powodzeniem ze względu na ujmującą atmosferę świeżości, a popularność sprawia, że trudno jest się tam wcisnąć wieczorem. Nie ma tygodnia bez degustacji komentowanych, nazywanych Deltą Spotkań Winiarskich. Dobrze też dają jeść, zaspokoicie tam mniejszy i większy głód. W menu rzadko spotykane w Krakowie flammkuchen, czyli podpłomyki alzackie. Do wina polecane są też ostrygi, a na ciepło m.in. chilijskie małże.
Na Kazimierzu trudno nie odwiedzić [3] Czarnej Owcy przy ulicy Dajwór. Owca poi dobrze (ach te crémanty!). Tuż obok jest Muzeum Galicja (strawa dla ducha), kilka metrów dalej gorąca nowość kulinarna – Bufet, czyli młodsze dziecko szefa kuchni Przemka Klimy – z menu pełnym comfort foodowych propozycji (strawa dla ciała) i bardzo designerskim wnętrzem (strawa dla ducha).
W ogóle na Kazimierzu jest zatrzęsienie wine barów – należy zajrzeć do każdego. Niestety, taki los enokulinarnych turystów. Nie jest łatwo – radzimy wejść jeszcze do [22] Trzy Cztery Wine, [17] Metalu, [15] BARaWINO i do [7] Enoteki Kazimierz – jedynego takiego wine baru w Polsce z winami tylko od jednego winiarza – Roberta Zięby z Winnicy Kresy. Do tej winnicy warto wyskoczyć, ale o tym za chwilę.




Podgórze nie odpuszcza
Powłócząc nogami, z Kazimierza spacerkiem przechodzimy przez najlepszy punkt widokowy na zachód słońca w Krakowie – Kładkę Bernatka, zstępując w uliczkę Brodzińskiego, pełną restauracyjnych rozkoszy. Kulinarnie Podgórze jest wielką konkurencją dla innych dzielnic. Takiego nagromadzenia bardzo dobrych restauracji próżno szukać w całym Krakowie. Rozchwytywaną nowością jest [23] Vamos, ze znaną już z różnych udanych konceptów gastronomicznych Adą Wójcikowską. Menu jest ukierunkowane na Śródziemnomorze i tak samo z kartą win, za którą odpowiada druga Ada – Wysocka. Biele, czerwienie i pomarańcze wprost z Hiszpanii, Włoch czy Grecji.
Lubicie tradycję? To koniecznie wejdźcie do [26] ZaKładki Bistro de Cracovie, tam króluje dobra kuchnia z francuskim twistem oraz precyzyjnie skonstruowana karta win, doceniona przez „Wine Spectatora”, o którą od lat dba sommelier Rafał Błażusiak. Na Brodzińskiego zajrzyjcie też koniecznie do jedynego w Polsce miejsca serwującego kuchnię baskijską – [8] Euskadi od lat już cieszy się zasłużoną renomą. Jeżeli doskwiera wam nie głód, a pragnienie, to na Podgórzu nie omińcie przypadkiem [16] Miro Winiarni i Sklepu. Nigdy się nie nudzi! Widok na Rynek Podgórski i kościół św. Józefa jest niezwykle uwodzicielski. Miro ma wina z własnego importu – dosłownie z całego świata; a do nich oczywiście niewielkie i niewinne talerzyki pełne dobroci.

Co słychać na Starym Kleparzu
Było dobrze, a jest jeszcze lepiej. Liczący sobie prawie 700 lat plac targowy nie zamierza iść na emeryturę, nowe pokolenia weszły do gry, kształtując gusta po swojemu. Stary Kleparz jest salonem kulinarnym, który łączy to co minione z tym, co współczesne i pożądane. Nadal robimy zakupy na stoiskach z piramidami owoców i warzyw, kosztujemy twarogów od bab kleparskich, które niezmiennie zadają pytanie: „Woli pani słodszy czy kwaśny” (kochamy to) – ale też w niektóre budki na placu tchnięto nowe życie!
Gorąca nowość to [21] Sacre-bleu, w którym napijemy się cydrów francuskich i od niedawna także polskich. Do tego talerzyki z sezonowymi produktami. Menu trzeba sprawdzać, bo zmienia się tak często, jak przyroda decyduje. [10] FORMA Tutto Pasta – kolejny koncept wart odwiedzenia. Pasta jak marzenie, wyrabiana na miejscu, na oczach klientów, można zabrać do domu lub zjeść na miejscu i popić winem od [18] Naturalistów naturalnie. Jak jeszcze głodni, to w te pędy do [9] Fokarnii. Kanapki z foccacii wypiekanej na miejscu i wypchanej po brzegi włoskimi (i nie tylko) specjałami, cieszą się szalonym powodzeniem.
A jeśli zakupy, to dwie budki są must have. Trudno nie ulec Pawłowi Taborowi, który od lat prowadzi [24] Węgierskie Specjały – naprawdę nie można się oprzeć wszystkim wspaniałościom, które na ladzie u Pawła kuszą – i pasztetowa z mangalicy, i cięta w cieniutkie plasterki solona słonina z mangalicy, i serdelki, i szynki, i hurki (kaszanki) – nie mają sobie równych. Użycie sformułowania guilty pleasure jest w Węgierskich Specjałach nieprzesadzone. Tuż obok [25] Winniczek – sklep z jakościowymi produktami typu sery włoskie i wędliny oraz świeże ryby, który prowadzi prezes Slow Food Polska – Jacek Szklarek.
Gdzie na Starym Kleparzu się odpoczywa? Szlachetnie i po polsku to w [5] Dzikim Winie na Kleparzu, pierwszym w naszym kraju wine barze tylko z polskimi winami. Znajdują się tam etykiety z wszystkich znaczących winnic, kolejne wciąż są wprowadzane na salony Dzikiego, a częste spotkania z winiarzami i degustacje komentowane przyciągają jak magnes. Sączyć wino powinno się też w [13] Kawie i Winie. To miejsce urokliwe, zwłaszcza wiosną, gdy kwitnące na różowo japońskie wiśnie szemrzą nam nad głową. Karta win należy bezapelacyjnie do butikowych winiarzy naturalistów i niskointerwencyjnych z Moraw, Słowacji, Austrii, Włoch i oczywiście z Węgier. Z gorących nowinek Kleparzowych anonsujemy pachnący świeżością [17] Moti Wine Bar & Shop, ze sporą reprezentacją polskich win.

Krowodrza – w domowej aurze
Stary Kleparz jest bezkonkurencyjny, niemniej w Krakowie zaczynają kiełkować tzw. społeczności dzielnicowe i tak się stało na Krowodrzy, gdzie życie sąsiedzkie i kulinarne kwitnie na Placu Nowowiejskim. Podobnie jak na Starym Kleparzu, są tu targowe stoiska, a na nich warzywa, owoce i wszystko to,
co na targu powinno być.
W weekendy mieszkańcy ściągają na plac do [14] Kiosku Naturalistów, a że dwa kroki dalej znajduje się fantastyczny sklep [20] Pod Czerwonym Kogutem z najlepszą selekcją serów w mieście, to sprawa jest jasna. Posiadówki z kieliszkiem wina i deską serów od Koguta, wybieranych osobiście u najlepszych producentów w Europie przez właścicieli tegoż konceptu Carolinę Pietyrę i Kamila Wernickiego, stanowią niezłą pułapkę feromonową. Wabi zapach serów i aromat win naturalnych, serwowanych przez Josefa de Blasi. Wino na Krowodrzy pije się jeszcze albo w [1] Bałtyku albo w [11] GMT – Georgian Food & Wine. Bałtyk jest naturalny i modny, GMT to kawałek autentycznej kuchni gruzińskiej w Krakowie, a właścicielka miejsca, znana w winiarskim świecie Keto Prangulaishvili sama wybiera w swojej ojczyźnie butelki, które trafiają do jej restauracji i sklepu. GMT uwodzi nie tylko smakiem, ale też wyglądem. To maleńki stary domek na dużej działce, która obrasta różami i drzewami, a wokół są bloki i apartamentowce. Nie znamy nikogo, kto nie byłby (pozytywnie) zaskoczony tym widokiem.


Rynek – tajne/poufne
Prędzej czy później na pewno zbłądzicie w jego okolice i wtedy czym prędzej odwiedźcie perłę w koronie – [6] Dzikie Wino Wine Bar (matkę i ojca Dzikiego Wina na Kleparzu). Dzikie Wino Wine Bar jest po prostu piękne, ukryte na dziedzińcu Pałacu pod Baranami, w bliskim sąsiedztwie Piwnicy pod Baranami, ukryte przed pospiesznymi spojrzeniami turystów, jest oazą dla krakusów. W lecie pije się tam wino przy akompaniamencie szemrzącej fontanny. Jesienią i wiosną na ganku pod łukowym sklepieniem, a zimą siada się w sali kominkowej lub przy imponującej bibliotece win. Kontemplując piękny wystrój wine baru i rysunki na ścianach autorstwa Joanny Rusinek, wiesz, że żyjesz.
Jeśli chodzi o wine bary i kulinarno-winne miejscówki, to zaledwie liznęliśmy temat, ale jeżeli jesteście niestrudzonymi podróżnikami żądnymi przygód, to musicie jeszcze skusić się na wypad z miasta.

Wypad z miasta
Coś do wypicie i zjedzenia (wybór subiektywny – zdecydowanie chciałoby się zarekomendować więcej). Autor: Bartosz Wilczyński
Winnica Srebrna Góra (Kraków)
Nie trzeba jechać daleko, bo ta winnica, jedna z największych w Polsce mieści się w granicach administracyjnych Krakowa, tuż u podnóża Klasztoru Ojców Kamedułów na Bielanach – to lokalizacja ze wspaniałą panoramą okolicy, widokiem na Babią Górę i Tatry. Winiarnia znajduje się w zabudowaniach gospodarczych klasztoru, ale wstęp mają tylko mężczyźni (i to o wyznaczonych porach), kobiety mogą zaś zobaczyć to miejsce tylko w dwanaście ściśle określonych dni roku. Srebrna Góra wytwarza kilkanaście gatunków win, począwszy od białego i czerwonego cuvée, przez jednoodmianowe (chardonnay, gewürztraminer, riesling, pinot gris, cabernet cortis), a skończywszy na beczkowanych, zwanych tutaj autorskimi; jest także pomarańczowe robione w tradycyjnej amforze gruzińskiej kwewri. Zwiedzanie i degustacja odbywają się od maja do późnej jesieni – zapisy i bieżące informacje znajdziecie na stronie i Facebooku winnicy.
Winnica Srebrna Góra, al. Wędrowników 2, Kraków
Winnica Kresy (Stoki Kresy)

Winnica w różowo-bursztynowych barwach. Te kolory wina, a przede wszystkim ich jakość i oryginalność przyniosły winiarzowi Robertowi Ziębie rozgłos nie tylko w Małopolsce. To wino różowe Jura!Róż, a ostatnimi laty pomarańcze Kimeryd (z odmiany johanniter), Tyton (hibernal) czy Oksford (solaris) – wszystkie macerowane na skórkach przez kilka tygodni i spontanicznie fermentowane. Kresy to pięknie zagospodarowane siedlisko – 1,5-hektarowa ekologiczna winnica, przetwórnia z piwnicą, sala degustacyjna z zapleczem, całoroczna wiata gościnna i duży ogród, gdzie organizowane są pikniki winiarskie. Robert wytwarza wina białe – seyval blanc, johannitera, solarisa, wspomniane róże i pomarańcze; są także: świetny klaret (intensywne, ciemne wino różowe) oraz wina czerwone z odmian monarch, rondo, regent i cabernet cortis. Winnica ma bardzo dobrą ofertę enoturystyczną – to degustacje połączone ze zwiedzaniem gospodarstwa winiarskiego, zarówno dla grup małych (zorganizują nawet spotkanie dla 1–4 osób), jak i dużych.
Winnica Kresy, Stoki 35 (Kresy), 32-043 Skała
Winnica Zagardle (Szczodrkowice)
Cóż może być piękniejszego niż połączenie wina i sera. Na dodatek w jednym miejscu, wytworzone jedną ręką. Tak jak tutaj, gdzie rządzi Paweł Cisowski – doświadczony winiarz i serowar w jednym (dodatkowo jeszcze od czasu do czasu wędliniarz). Całą produkcję realizuje w przydomowej winiarni i serowarni. Z historią winnicy wiąże się również rodzinna miłość do rasy psów cane corso italiano. Jej przedstawicielką jest Cheri, której wizerunek znajduje się na etykietach win. Jeden ze znaków firmowych Zagardla to czerwone wytrawne Cane Nero – kupaż odmian léon millot i regenta. Intensywnie owocowe, z aromatami czarnej porzeczki, ciemnych leśnych owoców i wiśni, z dobrze zintegrowanymi nutami beczkowymi. Idealne do serów Pawła – robi tu m.in. goudę z czarnuszką, kminkiem, kozieradką, ser alpejski i kilka rodzajów sera Fetka.

Zagardle bardzo chętnie przyjmuje enoturystów – zaprasza do zwiedzania gospodarstwa, winnicy, winiarni i serowarni. W sezonie letnim (od maja do września) organizowane są spotkania dla większych grup pod specjalnym namiotem (nawet do 60 osób), a dla mniejszych – pod drewnianą wiatą w winnicy. W ofercie również dodatkowe menu degustacyjne złożone z wędlin i sery gospodarskie własnej produkcji.
Winnica Zagardle, Szczodrkowice 235, 32-043 Skała
Pstrąg Ojcowski (Ojców)
Naturalna hodowla pstrąga potokowego, atrakcja turystyczna, restauracja pod gołym niebem i miejsce edukacyjne – to wszystko w samym sercu Ojcowskiego Parku Narodowego, o kilometr od parkingu pod zamkiem w Ojcowie, przy punkcie widokowym Jonaszówka. To miejsce kultowe, o którym śmiało można powiedzieć, że znajduje się w zupełnie innym świecie– do którego ciągną nie tylko amatorzy natury i uroków parku narodowego, ale przede wszystkim smakosze z całego kraju i z zagranicy. Obok hodowli pstrąga potokowego taras z leżakami i pełen chillout nad stawem rekreacyjnym z widokiem na okoliczne lasy i skały charakterystyczne dla tego regionu. W sezonie imprezy: czerwcowy Jurajski Piknik Winny czy wrześniowe wydarzenia w ramach Juromanii (święta Jury Krakowsko-Częstochowskiej). Świetna całoroczna restauracja w stylu slow life na powietrzu serwująca pstrąga wędzonego naturalnie na drewnie bukowym albo grillowanego z cebulką i ziołami, a do tego lokalne wina z pobliskiej Winnicy Goja, świetnie komponujące się z podawanymi rybami.
Pstrąg Ojcowski, Ojców 48

Winnica Wieliczka (Pawlikowice)
Jeśli zawitacie na wycieczkę do Kopalni Soli Wieliczka, nie możecie odpuścić wizyty winiarskiej w tej pobliskiej winnicy. Nad słynną kopalnią na wzgórzu położonym 3 km od centrum Wieliczki
Agnieszka Rousseau i Piotr Jaskóła prowadzą w sposób biodynamiczny 12-hektarowe gospodarstwo, a perłą w koronie jest ich winnica. Uprawiają tylko szlachetne odmiany Vitis vinifery: chardonnay, rieslinga, sauvignon blanc, merlota i pinot noir. Biodynamiczni radykałowie rokrocznie udowadniają, że zaopiekowana w zgodzie z naturą ziemia daje dobre plony bez żadnej chemii. Warto zapytać osobiście, jak to robią – odwiedzajcie ich przez cały rok w winnicy i winiarni, degustujcie tworzone przez nich wina i cydry. Butelki – z oryginalnymi etykietami przedstawiającymi ząb mamuta, a niekiedy z nazwami zapisanymi najstarszym alfabetem słowiańskim, głagolicą – kryją świetne owoce ich pracy. Spróbujcie Szumiącego Rieslinga i Szumiącego Chardonnay, kupaży Cuvée Regis i Cuvée Seraf czy świetnego pomarańczowego Jantara.
Winnica Wieliczka, Pawlikowice 1a

