Ponad dwa lata temu, po tygodniach – może miesiącach – przygotowań, dyskusji, researchów, pozyskiwania i przekonywania współpracowników, sprawdzania formuł w excelowych komórkach, myśli targanych wątpliwościami i ekscytacji nowym projektem, nadeszła chwila potworna. Trzeba było zasiąść przed ekranem laptopa i napisać wstępniak. Ironicznie mrugający kursor nie dodawał odwagi, o inspiracji nie wspominając. Nie inaczej było teraz, przy tworzeniu jesiennego wydania…
