
Kropla (wina) drąży skałę
Udostępnij artykuł

„Izba Win Polskich”? To brzmi zbyt pięknie, by mogło być prawdziwe – stwierdzi niejeden obserwator polskiej rzeczywistości, w której – gdzie dwóch rozmówców, tam co najmniej trzy opinie (z reguły sprzeczne). Tym bardziej, że próby powołania do życia podobnego bytu miały miejsce już wcześniej – i wszystkie spełzły na niczym. Teraz jednak wygląda na to, że stworzona kilka miesięcy temu organizacja mająca na celu reprezentowanie interesów całości polskiego winiarstwa, ma poważne szanse na udany start i równie udany rozwój. O tym, co dobrego może z tego wyniknąć, dyskutujemy z Maciejem Krystowskim, wiceprezesem Izby.
Powojenna historia polskiego winiarstwa, działającego na pełną, komercyjną i profesjonalną skalę, liczy sobie około 20 lat. Natomiast organizacja reprezentująca jego interesy pojawiła się teraz. „Dopiero” teraz czy „już” teraz?
Do niedawna krajowi winiarze zrzeszali się w organizacjach regionalnych, jak choćby Wielkopolskie Stowarzyszenie Winiarzy. Każda z nich ma swoje miejsce na rynku i swoje cele – choć ograniczone i wyznaczone ramami terytorialnymi. W całym kraju jest już jednak – według Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa – 1100 ha winnic, a i tak są to dane niedoszacowane: w samej Wielkopolsce areał obsadzony winoroślą jest o ok. 30% większy niż ten zgłoszony do KOWR, ponieważ winiarze nie zadeklarowali jeszcze zamiaru produkcji wina i w związku z tym nie są ujęci w statystykach. Istniała więc coraz większa potrzeba reprezentowania całej branży i jej szeroko rozumianych interesów oraz skoordynowania działań – zwłaszcza w zakresie kontaktów z instytucjami centralnymi. Kluczową kwestią jest tu legislacja – temat niezwykle aktualny i gorący, a to za sprawą zmian planowanych w obowiązującej od 1982 roku Ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Obecnie te zmiany są opracowywane w ramach trzech projektów – i rządowych, i poselskich – z których wszystkie zawierają poprawki niezwykle niekorzystne dla branży winiarskiej, np. o całkowitym zakazie reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym wina, co oznacza, że wszelkie festyny i imprezy typu „winobranie” musiałyby zejść do podziemia. To samo z całą enoturystyką i reklamowaniem regionów poprzez odwoływanie się do ich tradycji związanych z winem. Warto też wspomnieć, że w każdym z krajów winiarskich istnienie takich podmiotów, jak Izba to standard – mają je np. nie tylko Niemcy, Czechy czy Włochy, ale nawet – na razie marginalna – Litwa.
Pomówmy o początkach IWP. Jakie podmioty i osoby odpowiadają za jej powstanie – i dlaczego te? Jest ich dziś łącznie około trzydziestu – w jaki sposób zawiązała się ta grupa inicjatywna?
Projekt zaczął powstawać w ubiegłym roku. Początkowo w środowisku skupionym wokół Krzysztofa Górki, który od wielu lat doradza w zakresie zakładania i utrzymywania winnic. Jego partnerem biznesowym jest Mariusz Winiarski i on to właśnie został powołany na prezesa nowopowstającej organizacji. Oprócz tego wśród założycieli znaleźli się Winnica Powiercie (od niedawna znana jako Winnica Warto) oraz duża firma konsultingowa Ecorys, będąca strategicznym partnerem Izby. Przygotowano założenia programowe, statut itp. – Ecorys jako firma doświadczona w działaniach na rzecz branży spożywczej, po prostu wiedziała, jak to przeprowadzić.
Ta grupa inicjatywna zaprosiła do wstąpienia w szeregi organizacji 25 renomowanych winiarzy z całego kraju, podzielających jej wizję i koncepcję działania. Winiarze, którzy są dziś w Izbie, są właścicielami około 20% całego areału polskich winnic. To m.in. Płochoccy, Turnau, Charbielin, Drzewce, Jantoń. Z czasem Izba będzie się rozwijać i powiększać. Jedno z pierwszych spotkań organizacji odbyło się w siedzibie KOWR-u w Warszawie, dzięki czemu od razu zyskało odpowiednią rangę. A w lipcu tego roku Izba Win Polskich została ostatecznie zarejestrowana przez KRS.
No właśnie: kiedy rozpocznie się zapraszanie kolejnych producentów winiarskich z naszego kraju?
Obecnie mamy około 30 członków. Należy jednak podkreślić, że Izba reprezentuje całe środowisko – np. na spotkaniach z różnymi ministerstwami. Pokazaliśmy więc w praktyce, że mamy wiedzę, kompetencje i dwa „silniki” – jeden umocowany w tradycji winiarskiej i jego strukturach organizacyjnych, drugi zaś w rzeczywistości biznesowej, uosabianej przez Ecorys i wiceprezes Agatę Pawłowską, odpowiedzialny za ramy organizacyjne, za tworzenie struktur, za umacnianie kontaktów czy pozyskiwanie środków finansowych z Unii Europejskiej. Dzięki temu jesteśmy przekonani, że ten projekt ma wszelkie walory, by sprawnie funkcjonować. Na XVIII Konwencie Polskich Winiarzy, który odbył się pod koniec listopada 2025 roku we Wrocławiu rozpoczęliśmy proces pozyskiwania nowych członków.
Oczywiście nie trzeba należeć do IWP, by korzystać z tego, co wywalczymy jako reprezentacja całego środowiska, np. w aspekcie legislacyjnym. Izba ma też jednak propozycje adresowane już konkretnie do jej członków, np. w zakresie standaryzacji czy promocji.
Czy członkami IWP mogą być też inne izby lub stowarzyszenia winiarzy?
Izba składa się z podmiotów gospodarczych – spółek, jednoosobowych działalności czy rolników indywidualnych – natomiast organizacjom na razie chcemy zaproponować współpracę. Żadna z mniejszych organizacji nie ma wystarczających sił, chęci czy zasobów merytorycznych, by efektywnie działać na szczeblu krajowym i np. lobbować na rzecz wprowadzenia lub zniesienia kluczowych dla polskiego winiarstwa zapisów, od których zależy przyszłość całego winiarstwa w Polsce. Każde środowisko potrzebuje jednolitej reprezentacji w rozmowach na szczeblu centralnym – to kolejna korzyść wynikająca z istnienia Izby i przynależności do niej. Jeśli będziemy rozproszeni, nigdy nie zyskamy odpowiedniej masy krytycznej, siły i wiarygodności. Izba nie ma jednak zamiaru konkurować z lokalnymi stowarzyszeniami i nie będzie dla nich zagrożeniem.
Ostatnio np. sformułowaliśmy pismo w sprawie zmian proponowanych w Ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Rozesłaliśmy je do regionalnych stowarzyszeń i izb winiarskich Otrzymaliśmy niemal 100-procentowe poparcie.
Inne ważne spostrzeżenie – słyszeliśmy ostatnio bardzo dużo na temat kontroli, które miały miejsce w trakcie festynów winiarskich w Zielonej Górze, w Krakowie, w Sandomierzu, gdzie nagle pojawiali się urzędnicy, czy to z Izby Administracji Skarbowej, czy Sanepidu, czy Głównego Urzędu Miar. I ci wszyscy urzędnicy w każdej z tych lokalizacji mieli zupełnie różne wymagania i oczekiwania. To jest zupełnie niezsynchronizowane i dowolne. W związku z tym, chcemy wystąpić na szczeblu centralnym jako Izba i zasygnalizować pojawienie się problemu.
Jednocześnie wierzymy, że urzędnicy działają w dobrej wierze – być może po prostu nie wiedzą, jak w nowych dla nich winiarskich realiach mają się zachować i czego wymagać. W jednych regionach kontrole przeprowadzane są niezwykle drobiazgowo, w innych odwrotnie. Zachodzi więc potrzeba rozmowy z jednostkami centralnymi, które kontrolują jednostki regionalne, by wypracować jednolitą metodykę kontrolowania takich wydarzeń.
Przykładem współpraca winiarzy z KOWR-em – dosyć kłopotliwa parę lat temu, ale dzięki wspólnym działaniom dziś przebiegająca bardzo sprawnie.
Zakładam, że w nowelizacji Ustawy o wychowaniu w trzeźwości uda się przeforsować korzystne dla polskiego winiarstwa zmiany. Rozumiem też, że IWP nie spocznie po tym na laurach i przejdzie płynnie do kolejnych tematów i zadań?
Za to właśnie odpowiadają dwie komisje Izby – komisja public affairs oraz komisja ds. strategii. Jedną z najważniejszych kwestii wydaje się promocja, na którą staramy się zdobyć środki unijne, przy wsparciu firmy Ecorys. Niedawno udało się jej pozyskać bardzo poważną sumę na promocję polskiej żywności ekologicznej. Te środki nie są jednak przyznawane ad hoc, aby móc je otrzymać, należy się solidnie przygotować. Oni wiedzą, jak to zrobić i są przekonani, że można skutecznie pozyskiwać środki europejskie na wsparcie kategorii polskich win.
Ważne w tym kontekście jest też odpowiednie spozycjonowanie polskiego winiarstwa, które dzięki temu będzie można lepiej wpasować w unijne i krajowe programy wsparcia. Na pewno będzie więc promowana kategoria entry level, będąca w ofercie szerszego ogółu producentów i dostępna dla równie szerokiego grona odbiorców; będzie też kategoria premium. Takie zdefiniowanie wydaje się niezbędne, co widać choćby na przykładzie win greckich – do niedawna pozostawały prawie nieznane w Europie (mimo paru tysięcy lat tradycji), a ich jakość była dosyć nierówna. Jednak Grecy zabrali się do tematu systematycznie i w tej chwili można mówić o powrocie na europejskie stoły win z tego kraju. Austria – to, jak wyglądało winiarstwo u nich 40 lat temu (po słynnej aferze glikolowej), a jak wygląda teraz, to są dwa zupełnie różne światy. My mamy ten komfort, że możemy korzystać z tych wzorców, zarazem nie wpadając w te same koleiny i próbując nie popełniać tych samych błędów.
A czy wiemy, jak przedstawia się polskie wino w oczach krajowych konsumentów?
Nie – ale właśnie przymierzamy się do przeprowadzenia szeroko zakrojonych badań rynkowych, które dadzą nam odpowiedź, potrzebną do tego, by pracę nad pozycjonowaniem polskiego wina można było przeprowadzić w sposób profesjonalny i całościowy. Taka wiedza jest czymś wręcz fundamentalnym, zarówno przy określaniu polityki na rynku wewnętrznym, jak i eksportowym.
Polskie wino naprawdę może zawojować zagraniczne rynki? Rynek europejski nie jest już zamknięty i podzielony między najważniejszych producentów? W jaki sposób miałoby na nim dojść do ekspansji naszych produktów?
To ciekawe pytanie. Jeszcze pięć lat temu odpowiedź brzmiałaby: „Polski rynek jest dostatecznie duży i to, co wyprodukujemy, bez problemu wypijemy sami”. Jednak okazało się, że na tym rynku robi się trochę ciasno, a my jako Izba musimy myśleć nie tylko o tym, co będzie działo się za rok czy dwa lata, ale za pięć czy dziesięć.
Rynek unijny przeżywa kryzys dwojakiego rodzaju: konsumpcji oraz zmian klimatycznych, które coraz częściej i coraz bardziej utrudniają uprawę winorośli na niektórych obszarach (np. na południu Włoch czy w Hiszpanii). Okazuje się więc, że największy potencjał do produkcji win lżejszych, zwiewnych, dziś coraz bardziej poszukiwanych, mają kraje północne. Polska zaczyna się tu pięknie pozycjonować, my zaś uważnie przyglądamy się przypadkowi Wielkiej Brytanii, która na swoich wapiennych i kredowych glebach zaczynała od win musujących, teraz jednak coraz częściej sadzi odmiany, z których powstawać będą świetne białe czy różowe, ale już spokojne. Izba zasugeruje swoim członkom te kierunki rozwoju, które w perspektywie kolejnych lat będą najbardziej perspektywiczne. Na razie też nie będziemy doradzać wycinania hybryd, które zajmują w Polsce ważne miejsce.
W tym roku po raz pierwszy o naszych winach zaczęto głośniej mówić na salonach europejskich, a to za sprawą degustacji w polskich ambasadach w Brukseli czy Londynie (tu pojawiła się słynna Jancis Robinson – jedna z najbardziej szanowanych krytyków winiarskich w świecie). Polskie wina są obecne w kilku gwiazdkowych restauracjach w Europie, m.in. w Kopenhadze, a na wielu spotkaniach unijnych podczas niedawnej polskiej prezydencji w Radzie UE serwowano wina z naszego kraju.
Z drugiej strony – i o tym też musimy pamiętać – wielce obiecującym rynkiem wydaje się Daleki Wschód, dla którego Polska jest po prostu częścią Europy – którą tam postrzega się jako ojczyznę najlepszych win. Mamy już sygnały o pewnym zainteresowaniu, tu jednak wchodzi w grę czynnik ilościowy, bo wysyłka liczona jest tam w pełnych paletach (600 butelek wina w skrzynkach), a najlepiej w kontenerach (12–15 tys. butelek). Nie wszyscy polscy producenci są w stanie spełnić to minimum logistyczne – na razie. Ale za parę lat azjatycki popyt na lekkie, świeże wina może poważnie wzrosnąć i powinniśmy mieć to na uwadze.
Na koniec, tytułem podsumowania – jak istotnym czynnikiem jest powiększanie stanu osobowego IWP?
Jak wspomniałem, Izba jest platformą, która ma dwa mocne silniki: winiarski i biznesowy. Jednak bez paliwa w postaci zaangażowania ze strony nowych członków, ta machina nie ujedzie za daleko. Chodzi nam zarówno o zaangażowanie organizacyjne, koncepcyjne, jak i – nie ukrywajmy – materialne. Każda organizacja, jeśli ma się rozwijać z pożytkiem dla wszystkich, musi opierać się również na zdrowych podstawach ekonomicznych. Jeśli więc, drogi winiarzu, masz jakieś – jakiekolwiek – dobre pomysły, oparte na twoim własnym doświadczeniu albo inspirowane tym, co zaobserwowałeś poza granicami naszego kraju, dołącz do nas i zacznij wspólnie z nami pracę nad tym naszym pojazdem. Wszystkie niezbędne informacje są zawarte na naszej stronie internetowej: www.iwp.org.pl. W najważniejszej komisji, rewizyjnej – kontrolującej działalność całej Izby – zasiadają osoby godne zaufania i znane w całej branży, stanowiące dobrą jej reprezentację. Otwieramy drzwi, ale żebyśmy mogli działać, musicie przez nie wejść. Potrzebujemy was! 
