
Wino pod wulkanem
Udostępnij artykuł
Druga połowa roku obfituje w wydarzenia branżowe, sprawiając, że zmuszeni jesteśmy dokonywać wyborów (nie sposób odwiedzić wszystkie), a jednocześnie narażać na ryzyko przegapienia imprez znaczących lub co najmniej interesujących. Do obu tych kategorii należała odbywająca się w ostatnich dniach listopada w Neapolu Anteprima Vitignoitalia 2026.
Vitignoitalia – święto włoskiego wina w sercu Neapolu
Vitignoitalia to jedna z najważniejszych imprez winiarskich południowych Włoch, odbywająca się już od 20 lat. To wydarzenie, którego kolejna edycja odbędzie się w dniach 17-19 maja 2026, łączy profesjonalistów z branży – sommelierów, importerów, restauratorów – z pasjonatami wina, stawiając w centrum uwagi autochtoniczne włoskie szczepy i winiarzy z całego kraju.
Setki producentów, degustacje, seminaria i spotkania biznesowe – wszystko to w atmosferze śródziemnomorskiego luzu i z widokiem na Zatokę Neapolitańską. Idealne miejsce, by odkrywać mniej znane regiony i nowe twarze włoskiego winiarstwa.
Dzięki uprzejmości patronującej wydarzeniu Italian Trade Agency mieliśmy okazję odwiedzić Anteprimę Vitignoitalia 2026, czyli przedsmak majowej imprezy, która odbywała się w imponujących wnętrzach powstałego w pierwszych latach XX wieku Grand Hotelu Excelsior. Miejscu wyjątkowym – z jego tarasów podziwiać można zarówno Zatokę Neapolitańską, Ischię, Capri, jak i dominującego w krajobrazie Wezuwiusza.


Pochwała różnorodności
Wyłożone marmurami z Carrary wnętrza recepcyjne zajęło ponad 100 wystawców. Obok dominujących liczebnie producentów z Kampanii, reprezentowane były właściwie wszystkie regiony Włoch – od Sycylii po Friuli-Wenecję Julijską. Dodatkowo, niezwykłą popularnością cieszyły się stoiska „okołowinne” proponujące na przykład ostrygi Ostra Regal czy wszystkie wcielenia łososia od Claudio Ceratiego znanego ze stworzenia marki Upstream.
Trudno było przejść obojętnie obok stoiska prezentującego 10 (ze 100) najlepszych win różowych – laureatów organizowanego przez Luciano Pignataro plebiscytu 100 Best Italian Rosé 2025. Tegoroczny Top 3 stanowiły:

- ‘A Vita Calabria’ IGP Rosato Gaglioppo 2024 – intensywne wino powstałe z starej włoskiej odmiany gaglioppo – z aromatami owoców pestkowych i śródziemnomorskiego garrigue, z mineralnym finiszem.
- Terre Siciliane Rosato IGT 2024, Bonavita – kupaż nerello mascalese, nerello cappuccio i nocery – rześkie, lekko taniczne wino z nutami czerwonych owoców, muśnięte mineralnością.
- Ferlat Vini, PG Rosa, Venezia Giulia IGT 2023 – wino powstałe z pinot grigio (sic!). Mimo klasyfikowania tego szczepu jako odmiany białej, dzięki różowej dominancie skórek daje możliwość produkowania win zarówno białych, jak i różowych. Pomaga jak zwykle maceracja – krótsza daje ramato (wino pomarańczowe), dłuższa – rosato, lekkie, świeże ale intensywne i niebanalne wino różowe. Do tej właśnie kategorii należy PG Rosa, wino z nutami leśnych jagód i podsuszanych owoców oraz mineralno-ziołowym finiszem.
Mimo że eksploracja stoiska z różowymi championami dała niezły przegląd winiarskich regionów Italii, trzeba było ruszyć na podbój kolejnych stoisk. Łatwo nie było, bo przy każdym z nich licznie gromadzili się ludzie z branży, do których dołączyli później entuzjaści win z Kampanii, Abruzji, Veneto, Piemontu czy Sardynii.
Z niekłamaną przyjemnością próbowałem kolejnych wcieleń franciacorty z rodzinnej winnicy Bosio. Dobrym pomysłem była degustacja kolejno kwiatowej Franciacorty Satèn DOCG (100% chardonnay), subtelnie drożdżowej Franciacorty Brut DOCG, gdzie do chardo dołączył 10% wsad pinot noir i leżakującej ponad 30 miesięcy na osadzie Franciacorty Extra Brut Millesimato Boschendòr DOCG (50/50 chardonnay i pinot noir) z eleganckim bukietem i dużą złożonością na podniebieniu. Właśnie owa rosnąca z próbki na próbkę złożoność była wyjątkowo satysfakcjonująca.
W poszukiwaniu schiavy i legreina udało mi się zakotwiczyć przy stoisku Kellerei Nals Margreid z Górnej Adygi. Ta zarządzająca 160 hektarami spółdzielnia 140 winogrodników uchodzi za wzorzec „gatunkowej czystości”, wytwarzając wina niezwykle czyste i typowe odmianowo. Ani schiavy, ani legreina nie udało mi się spróbować, ale ichnie Salvadori Chardonnay Riserva 2023 i Yura Pinot Noir Riserva 2023 mogłyby służyć jako wzorce odmianowe w trakcie warsztatów sensorycznych. Warto też sięgnąć po mniej znane (nie mylić z nieznane) pinot bianco (wina Sirmian i Penon z serii Selection) i kerner (wino Fels z serii Tradition).
Czas na kolejnego producenta i kolejny region. Padło na jednego z najstarszych (1761 rok!) i uznanych producentów z Piemontu, Giacomo Borgogno & Figli. Zamiast, jak zrobiłby to każdy miłośnik wina, rzucić się na ich cenione i uznawane za ikoniczne barolo, moja przekorna natura wskazała na timorasso.
Ta biała, przyrównywana do rieslinga i chenin blanc ze względu na potencjał dojrzewania i wysoką ekstraktywność, autochtoniczna piemoncka odmiana była bliska zapomnienia i odejścia w niebyt. W latach 80. ub.w. nadszedł jednak ratunek w postaci kilku entuzjastów (m.in. Waltera Massy), którzy uwierzyli w potencjał tej niskowydajnej, wysokoekstraktywnej i nadającej się do długotrwałego starzenia odmiany. „Białe barolo” od Borgogno w postaci Derthona Timorasso Colli Tortonesi 2023 potrafi urzekać nie tylko owocowo-kwiatowymi aromatami brzoskwini i akacji, ale także nutami miodowymi i subtelną mineralnością.
Co z tym potencjałem?
Możliwość poznania (z naciskiem na słowo „możliwość”) ponad 100 producentów zgromadzonych w jednym miejscu i o jednym czasie jest oczywiście trudna do przecenienia. Jednakże dla mnie jednym z highlightów wizyty w listopadowo-deszczowym Neapolu był masterclass „Kampania” zorganizowany dla uczczenia 20-tej rocznicy Vitignoitalia, do którego wprowadzenia dokonała Chiara Giorleo – znana i bardzo aktywna włoska krytyczka winiarska, która nota bene współtworzy wspomnianą wyżej rywalizację włoskich win różowych Italian Rosé. Jak na „rocznicowy” masterclass przystało obejmował 4 biele i 3 czerwienie, wszystkie z rocznika 2005 – zgromadzenie tych 20-latków w jednej sali degustacyjnej musiało być nie lada wyzwaniem.

Na degustacyjny stół wjechały kolejno:
- Villa Dora “Vigna del Vulcano” 2005 – Vesuvio DOP Lacryma Christi bianco
- Luigi Maffini “Pietraincatenata” 2005 DOP Cilento Fiano
- Marisa Cuomo “Fiorduva” 2005 – Costa d’Amalfi DOC
- Fontanavecchia “Facetus” 2005 – Taburno Falanghina DOC
- Quintodecimo “Vigna Quintodecimo” 2005 – Taurasi Riserva DOCG
- Terredora Di Paolo “Pago dei fusi” 2005 – Taurasi DOCG
- Villa Matilde “Vigna Camarato” 2005 – Falerno del Massico Rosso DOC
Po lekturze niemal detektywistycznej historii Irka Wisa pt. Czy Kampania wciąż płacze łzami Chrystusa? z numeru 14. „Trybuszona” z entuzjazmem przyjąłem pierwszą próbkę dwudziestolatka z Vesuvio DOP – lacryma christi bianco z Cantiny Villa Dora. Wino połyskliwe, w kolorze jasnego złota („słońce w kieliszku”), o nosie zdecydowanym, z aromatami żółtych owoców, w ustach rześkie, o pełnym ciele, lekko maślane, z ziołową kompleksowością, słonością i mineralnością, z echami morelowej konfitury w bardzo długiej końcówce. Na kupaż złożyło się 20% falanghiny oraz 80%… no właśnie. Tu konfuzja, o której warto przy tej okazji opowiedzieć. Otóż w kilkunastu wioskach wokół Neapolu uprawia się białą odmianę caprettone. Przepisy apelacyjne Lacryma Christi del Vesuvio Bianco przewidują udział caprettone w blendzie, jednocześnie posługując się alternatywną nazwą tej odmiany – coda di volpe bianca. Przez długi czas bowiem obie nazwy funkcjonowały naprzemiennie, chociaż niedawne badania genetyczne wykazały, że należało mówić o dwóch różnych odmianach. Mimo tego, wciąż obie nazwy funkcjonują jak dawniej, władze apelacyjne nie wykazują chęci wprowadzenia porządku, podobnie jak producenci. W rezultacie nadal nie zawsze wiadomo, czy mamy do czynienia z caprettone czy coda di volpe, ponieważ niektórzy producenci używają tych nazw zamiennie mimo odrębnego statusu odmian.
Kolejne wino, Pietraincatenata 2005 od Luigiego Maffini, to kolejny lokalny i pradawny szczep – fiano. Pochodząca z Kampanii odmiana z wolna przedziera się z mroków zapomnienia i rozprzestrzenia w centralnych Włoszech i na Sycylii (dociera nawet do Australii!). Wciąż jednak odmiana jest relatywnie rzadka, a suma nasadzeń w całych Włoszech w 2000 roku ledwie przekroczyła 780 ha. Wino powstało w regionie Salerno w apelacji Cilento, na południowych krańcach Kampanii. W bardzo intensywnym, zdecydowanym nosie dużo białych kwiatów, dojrzałe owoce cytrusowe, zioła. W ustach uderza kompleksowość, mineralność, swoista elegancja i dostojność. W średniodługiej końcówce echa popcornu, masła, białego pieprzu i rozgrzewający alkohol. Wino przetrwało próbę czasu i mimo, że nie ma w nim rześkości i skoczności nastolatka, jest wciąż żywe i ekscytujące.
Chwilę potem przenosimy się na kultowe Costa d’Amalfi. Dla wielu jest to region uosabiający włoskie la dolce vita. Rzeczywiście, dramatycznie opadające ku Zatoce Amalfi, gęsto zabudowane zbocza, wszechobecne, obsypane owocami drzewa cytrynowe to sceneria wyjątkowa. Wyjątkowość definiowana jest tutaj nie tylko kategoria estetyczna. Wybrzeże Amalfi to jeden z nielicznych obszarów tzw. viticoltura eroica, czyli winiarstwa heroicznego, a więc wymagającego ponadprzeciętnych wysiłków związanych z niedostępnością i topografią winnicy wykluczającą jakąkolwiek mechanizację. I znów, jak przy wcześniejszych winach pojawia się odmiana bardzo lokalna, uprawiana wyłącznie w prowincji Salerno – ginestra. Dwudziestoletnia Fiorduva 2005 od Marisy Cuomo to wino poważne, kompleksowe, w kolorze ciemnego złota z bursztynowym refleksem. Nos niesie aromaty dojrzałych żółtych owoców, korzenność i nuty śródziemnomorskiej roślinności. Ma swoistą orientalność, dymność, imbir, pojawiają się nuty tostowe, mineralność i solone masło w końcówce.
Kontynuujemy degustację pozostając w kręgu lokalnych odmian winorośli, których we Włoszech nie brakuje (w zależności od źródeł mówi się o 300-500 autochtonicznych włoskich szczepach) przechodzimy do białej falanghiny, która mimo swej „średniocielistej” świeżej natury, w okolicach Wezuwiusza tworzyć potrafi wina z potencjałem dojrzewania (np. w apelacji Campi Flegrei DOC). Tym razem jednak próbujemy falanghiny z apelacji Sannio DOC. Sannio to rejon mniej znany niż sąsiadująca Irpinia. To prawdziwe zagłębie autochtonów – oprócz flagowej falanghiny znajdziemy tu codę di volpe, greco i fiano (z bieli) oraz piedirosso czy sciascinoso (z czerwieni). Na degustacyjnym stole pojawia się Facetus 2005 z winiarni Fontanavecchia. Wiek nadał temu wino kolor wręcz miedziany, bursztynowy. Nos dość intensywny, niezwykle czysty i elegancki, nektarynowo-morelowy. W ustach dojrzały i podsuszony owoc pestkowy, z lekką dymnością i korzennością, wielowarstwowe wino z wciąż żywą kwasowością i lekko słonawą końcówką. Obfitsze natlenienie bardzo dobrze temu winu zrobiło, wzmacniając korzenność i dodając rozgrzewających nut imbirowych.



Czas na czerwień, przenosimy się zatem do apelacji Taurasi. Apelacja, która w 1993 roku osiągnęła status DOCG, zwana jest przez niektórych „Barolo południa” i jest krainą płynącą… aglianico, czerwoną perłą południa. Aglianico daje owoce wysokiej jakości, jest odmianą późno dojrzewającą, taniczną – powstają z niej wina z potencjałem starzenia przez 20-30 lat. Choć jest szczepem dość powszechnie uprawianym na południu Włoch (około 10 tys. ha) to właśnie na zboczach i wulkanicznych glebach Taurasi aglianico uzyskuje swoją najlepszą ekspresję.
Vigna Quintodecimo 2005 Taurasi Riserva DOCG z rodzinnej winiarni rodziny Moio nie pozostawia wątpliwości, że ocieramy się o to, co winna latorośl daje najlepszego. To wino niezwykle wyraziste, o złożonym, kontemplacyjnym nosie, w którym pojawiły się dym, asfalt, dojrzałe czarne wiśnie, jodyna, leśne owoce, balsamico. Usta z żywą kwasowością i wyrafinowaną drobną taniną do spójnych z aromatami smaków dorzucają liść czarnej porzeczki i czekoladę oraz wyjątkowo długą końcówkę z nutą cedru.


Terredora Di Paolo i ich Pago dei fusi 2005 Taurasi DOCG dotrzymało kroku poprzedniej próbce. Tutaj urzekał nos, który zaprowadził mnie do babcinej spiżarni i jej śliwkowych powideł, pełnego rozgrzanego słońcem owocu. Pojawiła się likierowość, czekolada i kawa, do tego dymna korzenność. Nos zapowiadał „kawał wina”, ale usta zaskakiwały wigorem i owocową świeżością, żywą kwasowością i do perfekcji wypolerowaną taniną.
Pora na – niestety – ostatnią próbkę dwudziestoletniej czerwieni z Kampanii. To Vigna Camarato 2005 pochodząca z rodzinnej winiarni Villa Matilde, wino pochodzące z parceli ulokowanej u podnóży Mt. Roccamonfina, w połowie drogi między Rzymem a Neapolem, ze starymi krzewami aglianico i piedirosso. Mówi się, że Falerno del Massico Rosso DOC już wkrótce zostanie wyniesione do statusu DOCG. Degustowane wino powstało po przejęciu Villi Matilde – jednego z czołowych producentów regionu – przez nowe pokolenie. Bardzo intensywny nos obfitujący w czarne owoce, jagody, bardzo dojrzałe wiśnie, do tego gałka muszkatołowa i czekolada. W ustach tanina drobna ale wyrazista, lekkość i żywotność w średniodługej końcówce.


*
Wizyta w Neapolu i degustacja uświetniająca jubileuszową, dwudziestą edycję Vitignoitalia utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto sięgać po wina z regionów, których nie znajdziemy na pierwszych stronach gazet (chociaż bynajmniej nie niszowych). Wydaje się, ża Kampania i szerzej, południe Włoch, mają do zaoferowania nie tylko unikalne terroir (vide rozlokowane w kalderze wulkanu Campi Flegrei DOC), ale także udokumentowany starożytny rodowód winiarskiej tradycji (vide Falerno del Massico DOC w czasach imperium rzymskiego znane jako „Ager Falernus”). Jeśli do tego dorzucimy kilka garści autochtonicznych odmian winorośli i relatywnie niskie ceny win jakościowych w porównaniu do bardziej „celebryckich” regionów mamy dość powodów wyjścia ze swoich konsumenckich baniek i sięgnięcia po aglianico, piedirosso, fiano, greco czy falanghinę. Satysfakcja gwarantowana!
