
Na wulkanie
Udostępnij artykuł
Etna i reszta Sycylii to dwa odmienne światy. Matka albo królowa, jak o Etnie mówią okoliczni mieszkańcy, determinuje tutejsze życie. Tu wszystko jest inaczej: odmienny klimat, odmienna gleba, odmienne jedzenie, a nawet odmienni ludzie – mniej roześmiani i żywiołowi. No i rzecz jasna – odmienne wina.
Etna to góra o wysokości ponad 3,3 tys. m n.p.m., ale przede wszystkim aktywny wulkan. Region trudny, o klimacie zdecydowanie bardziej surowym niż wszędzie indziej na Sycylii. Tylko tu możecie znaleźć śnieg, tylko tu pogoda zmienia się z minuty na minutę i tylko tu daje się poczuć, że tak naprawdę nic od nas nie zależy. Miejscowi czują do Etny duży respekt, to w końcu ona już wiele razy w historii pozbawiła ich przodków życia i dobytku.
Za pierwszym razem, kiedy tam pojechałam, Etna przywitała mnie niezbyt gościnnie. Dokuczliwa mżawka na przemian z gęstą mgłą i stosunkowo niską jak na wczesną jesień temperaturą, sprawiły, że nie było mi w głowie ani wspinanie się po jej zboczach, ani odkrywanie tarasowych winnic – chciałam jedynie schować się w jakiejś przytulnej restauracyjce u podnóża wulkanu.
Podczas drugiej wizyty pogoda była na szczęście przepiękna i po raz pierwszy mogłam zobaczyć Etnę w całej okazałości. Eksplorowałam górę, a wulkan „odzywał” się, wypuszczając biały dym i wydając odgłosy podobne do grzmotów. Nie ukrywam, robi to wrażenie!
Etna to również bardzo szybko rozwijający się region winiarski. Producenci widzą w niej duży potencjał, pozwalający na tworzenie win o odmiennej charakterystyce niż te z pozostałej części wyspy. Mają dość wysoką kwasowość oraz, ze względu na wulkaniczną glebę, dużą mineralność.
Na Etnie mamy dwie apelacje win spokojnych. To Etna Bianco, bazująca na gronach carricante (min. 80%) i catarratto oraz Etna Rosso, opierająca się na nerello mascalese (min. 80%) i nerello cappuccio, do tego dochodzą apelacje dla win musujących – Etna Spumante i Etna Spumante Rosato/Rosé. Winogrona muszą pochodzić z winnic, położonych na wulkanie, na wysokości pomiędzy 500 a 1000 m n.p.m. Cały proces produkcji musi również odbywać się w winiarniach na Etnie.
Szczególnie upodobałam sobie białe wina z tego regionu. Uwielbiam ich świeżość i mineralną chrupkość. Moim codziennym winem mogłaby być La Gelsomina Etna Bianco – wino, które od pierwszego łyku pokazuje unikalny, wysoce mineralny charakter. Ta kompozycja carricante i catarratto była fermentowana, a następnie dojrzewana przez trzy miesiące w kadziach ze stali nierdzewnej. Ma błyszczącą, słomkową barwę, z delikatnie złotymi refleksami. Bukiet to aromaty białych owoców i kwiatów jaśminu, z lekkim akcentem cytrusów. W smaku jest świeża, orzeźwiająca i ładnie zrównoważona. Winnica La Gelsomina to przepiękna posiadłość uformowana na kształt amfiteatru, z (oczywiście konieczną na takich zboczach) uprawą tarasową. Tradycyjne zabudowania winiarni i przepiękny taras z widokiem na morze dopełniają idyllicznego obrazka.



Kolejnym winem, w którym odnajdziemy wulkaniczne DNA jest Buonora Etna Bianco z Tenuty Tascante. W tym przypadku mamy wyłącznie lokalną odmianę carricante, o której mówi się, że rośnie na zboczach Etny od co najmniej tysiąca lat. Fermentacja i czteromiesięczne dojrzewanie na osadzie odbywają się w kadziach ze stali nierdzewnej, aby zachować owocowy charakter wina i oddać esencję wulkanicznej gleby. Barwa jasnosłomkowa, wyraźnie wyczuwalne aromaty cytrusów, gruszki i pigwy, uzupełnione nutami miodu i kopru włoskiego. W smaku wino intensywne i o bogatej strukturze, posmaku grejpfruta, pomarańczy, z akcentami zielnymi oraz wyraźnie zaznaczoną kwasowością i mineralnością wulkanicznej gleby.
Włoskie wina wulkaniczne to oczywiście nie tylko Etna. W tym numerze zdecydowanie więcej znajdziecie o Wezuwiuszu, jednak jako że dla mnie Etna była tym pierwszym wulkanicznym odkryciem – to na niej postanowiłam się skupić, choć oczywiście mam też swoich faworytów pośród win z Kampanii.
Zbocza Wezuwiusza to także unikalne terroir o wyjątkowej glebie, będącej połączeniem wulkanicznej lawy i gliny, które nadają tutejszym winom indywidualny i wyjątkowy charakter. Powstają z endemicznych, starożytnych, charakterystycznych dla Kampanii odmian, jak falanghina czy coda di volpe, o których wspominał już Pliniusz Starszy w pisanej w I wieku naszej ery Historii naturalnej. Dokładając do tego szczepy aglianico, greco oraz fiano, uzyskujemy flagową reprezentację regionu. Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego z tych okolic, sięgnijcie po Fior di Lava Falanghina. Fior di lava to po włosku „kwiat lawy” i nazwa ta mówi sama za siebie. Wino, skomponowane z odmiany falanghina, jest słomkowożółte, z szerokim spektrum aromatów, od banana po ananasa, od nut kwiatowych po waniliowe. Mocne, bogate, delikatne i pełne, mineralne i długie. I na koniec czerwień – Pietranera Vesuvio Piedirosso. Pietranera oznacza „czarny kamień”. To właśnie na takiej wulkanicznej glebie rośnie szczep piedirosso, którego owoce posłużyły do stworzenia tego znakomitego wina. Jest bogate, złożone i z wyraźnym aromatem czerwonych owoców, czarnej porzeczki i jeżyny. Znajdujemy w nim nuty mineralne, kwiatowe aromaty oraz delikatne, drobne i świeże taniny, a także mineralny i pikantny finisz.
Czy wina wulkaniczne są interesujące? Bardzo. Czy są dla każdego? Niekoniecznie. To wina dla tych, którzy cenią sobie dobrą kwasowość i świeżość. Ale jeśli nawet należycie do tej drugiej grupy, która z włoskiej oferty najchętniej wybiera sycylijskiego shiraza czy Puglię i jej primitivo, czyli wina pełne, gęste, intensywne, to przynajmniej raz, chociażby tylko dla własnego winomańskiego rozwoju, wina z wulkanu musicie spróbować.

