
Czarny kryminał winorośli, czyli co zżera nam grona i dlaczego filoksera jest królową zła
Udostępnij artykuł
Wyobrażam sobie idealny dzień. Siedzę w mojej winnicy (której nie mam, ale – to ważne – jeszcze nie), czuję, jak słońce grzeje mnie w twarz i lekko razi w oczy. To wcale mi nie przeszkadza – o nie, napawam się nim i ładuję baterie. Wtem…! No więc siedzę. Jest ciepło, ale nie za gorąco, wieje lekki, ale nie drażniący wiaterek. Spoczywam...
