
Komu w drogę, temu limity
Udostępnij artykuł
Prędzej czy później każdego, nawet początkującego enoturystę, ogarnie chęć odkrywania nowych, nieznanych winiarskich szlaków. Może zapragnie spróbować swoich ulubionych win u źródła, a potem przywieźć je do domu? Tak czy inaczej, jedno jest pewne – kiedy raz poczuje zew podróży, nie będzie odwrotu.
Liczba połączeń i stosunkowo niewielkie koszty biletów sprawiają, że na dłuższe trasy częściej dziś wybieramy samolot niż samochód. Jednak w niektórych przypadkach auto sprawdzi się lepiej – jednym z nich są enopodróże. Dlaczego? No jak to?! Przecież jeśli ograniczymy nasz bagaż (zawsze okazuje się, że spakowaliśmy dużo za dużo, więc może warto?), w bagażniku pozostanie całkiem sporo miejsca na najcenniejsze winiarskie pamiątki, czytaj: na kilka kartonów wina.
Jest jednak pewien minus: limity, tak prędkości, jak i dopuszczalnego poziomu alkoholu we krwi. Jeśli więc nie macie na podorędziu niepijącego kierowcy, przeczytajcie z uwagą ten artykuł, a potem: w drogę! Do winnic! Ku kolejnej winiarskiej przygodzie.
Noga z gazu!
Za zbyt ciężką grożą nam w Europie nie tylko wysokie mandaty czy punkty karne, ale i utrata prawa jazdy, prace społeczne czy więzienie – rzecz jasna wszystko zależy od powagi wykroczenia. Jedno jest pewne: przepisy na europejskich drogach są mniej liberalne i bardziej dotkliwe dla naszych portfeli niż w kraju, a stróże prawa mało pobłażliwi.
Limity prędkości różnią się w zależności od państwa, typu drogi i rodzaju pojazdu. Warto je znać, zanim wyruszy się w trasę – szczególnie, jeśli celem są winnice rozrzucone po europejskich wzgórzach i dolinach.
Planując podróż autem po naszym kontynencie, warto mieć z tyłu głowy, że limity prędkości na autostradach potrafią się mocno różnić w zależności od kraju. Najczęściej mieszczą się w przedziale od 100 do 140 km/h, choć są wyjątki – jak choćby Niemcy, gdzie na niektórych odcinkach autostrad nie ma górnego limitu prędkości. Ale niech nas to nie zmyli – niemieckie przepisy są w wielu aspektach bardzo rygorystyczne, więc warto zachować czujność. Na przykład za zbyt mały odstęp od poprzedzającego pojazdu czy wyprzedzanie z prawej strony na autostradzie można dostać surowy mandat – nawet kilkaset euro.
Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy naszych południowych sąsiadach – Czechach i Słowacji. Jeśli naszym winiarskim kierunkiem będą Europa Środkowa lub Bałkany, pewnie przejedziemy je tranzytem (a może nawet zrobimy postój na Morawach lub w słowackim Tokaju). Ograniczenia na terenie zabudowanym i poza nim są takie jak w Polsce. Po autostradach z kolei możemy jechać 130 km/h. Jeśli natomiast poruszamy się po czeskich drogach szybkiego ruchu, musimy zwolnić do 110 km/h. W Czechach i na Słowacji obowiązują winiety – w pierwszym z krajów wykupujemy ją na określony czas (10 dni, miesiąc lub rok), a nie na przejechany dystans. To odwrotnie niż w innych krajach, jak np. Francji czy Austrii – tu zapłacimy w zależności od przejechanych kilometrów. Jeszcze ciekawostka: we Francji, jeśli przekroczymy prędkość o 25 km/h, możemy nie tylko zapłacić wysoki mandat, ale i stracić prawo jazdy, z kolei Austria, z powodu bardzo surowego prawa dotyczącego ochrony danych osobowych, każe sobie słono płacić za wideorejestratory – mandat może wynieść nawet 25 tys. euro (nie zapomnijcie ich ściągnąć!).
W ukochanej przez Polaków Chorwacji limity są takie jak w Polsce, jeśli jednak wybierzemy się do Bułgarii, musimy zdjąć nogę z gazu – w terenie zabudowanym obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, poza nim do 80 km/h, na drogach ekspresowych 90 km/h, a po autostradach nie mknijmy szybciej niż 100 km/h. W Portugalii, Hiszpanii i we Włoszech po autostradach pojedziemy z maksymalną prędkością 120 km/h.
Uff, mamy to z głowy, zajmijmy się teraz promilami.
Jazda na podwójnym gazie? Nie polecam!
Zapewne każdy rodzimy kierowca wie, że dopuszczalny w Polsce limit alkoholu we krwi to 0,2 promila. Jeśli w trakcie kontroli alkomat wskaże od 0,2 do 0,5, mamy do czynienia z wykroczeniem, powyżej 0,5 to już przestępstwo.
Większość krajów europejskich dopuszcza prowadzenie pojazdów mechanicznych do 0,5 promila alkoholu we krwi. Są – rzecz jasna – od tego wyjątki. Irlandczycy mogą wsiąść za kierownicę, jeśli poziom alkoholu w wydychanym powietrzu nie przekracza 0,8 promila, na drugim biegunie są Czesi i Słowacy – każda wartość powyżej 0,0 to już wykroczenie. Nie mówimy tu oczywiście o kierowcach zawodowych – dla nich przepisy w każdym kraju są bardziej restrykcyjne.
W niektórych krajach europejskich z ostrzejszymi ograniczeniami muszą też liczyć się początkujący kierowcy. Na przykład w Austrii osoby mające prawo jazdy krócej niż dwa lata muszą zmieścić się w limicie 0,1 promila alkoholu we krwi, tak samo jest w Szwajcarii.
Jeszcze bardziej surowe przepisy obowiązują w krajach takich jak Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Słowenia czy Włochy, gdzie niedoświadczonych kierowców (czyli takich, którzy nabyli uprawnienia niedawno) obowiązuje całkowita trzeźwość – 0,0 promila. Owo „niedawno” jest różnie definiowane – dla przykładu we Włoszech więcej niż 0,0 nie mogą mieć osoby, które mają prawo jazdy krócej niż trzy lata. W Niemczech zasada ta dotyczy dodatkowo wszystkich kierowców poniżej 21. roku życia. Są jednak kraje, które podchodzą do sprawy nieco mniej rygorystycznie. W Hiszpanii początkujący kierowcy mogą mieć do 0,3 promila, a w Portugalii – do 0,2 promila.
🙗
Enoturystyczne podróże samochodem po Europie to świetny sposób na odkrywanie winnic i przywożenie ulubionych win prosto ze źródła. Jednak zanim ruszymy w drogę, warto dobrze poznać zasady obowiązujące na europejskich drogach.
Różnice w limitach prędkości są spore – od liberalnych odcinków niemieckich autostrad po restrykcyjne przepisy w Bułgarii czy Francji. Dodatkowo trzeba uważać na lokalne wymagania dotyczące winiet czy niespodziewanie wysokie kary, np. za wideorejestratory w Austrii.
Podobnie jest z dopuszczalnym poziomem alkoholu we krwi – większość krajów zezwala na prowadzenie pojazdu do 0,5 promila, ale są też państwa, gdzie obowiązuje całkowita trzeźwość, zwłaszcza dla młodych lub niedoświadczonych kierowców.
Jeśli więc planujesz winiarską wyprawę autem, sprawdź lokalne przepisy – by zamiast stresu, poczuć jedynie smak przygody (i dobrze dobranego wina).
