
Kiedy narodził się smak? [recenzja książki “Narodziny smaku”]
Udostępnij artykuł
„Jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu jest fakt, że cokolwiek robimy, musimy regularnie przerywać tę czynność, aby oddać się jedzeniu”. Zauważcie, że w tym zdaniu, przypisywanym śpiewakowi operowemu Luciano Pavarottiemu, nie chodzi o zwykłe „zjeść”, lecz o pełne skupienia „oddanie się” tej czynności. Słowa te wcale nie dziwią, jeśli pamiętamy, że Pavarotti słynął nie tylko z imponującego głosu, ale też z nieskrywanej radości życia, w tym z ogromnego zamiłowania do stołu.
Jak pożywienie podtrzymuje przy życiu nasze ciało, tak smak przemawia wprost do duszy. Jest on w istocie tworem kultury: to dzięki niemu czysto biologiczna potrzeba została obudowana znaczeniami, a zwykły akt jedzenia zyskał rangę doświadczenia, któremu przypisujemy wartość i sens.
Jeśli, podobnie jak mnie, fascynuje was antropologiczne ujęcie tego zjawiska, sięgnijcie po książkę Narodziny smaku Markusa Bennemanna, która niedawno ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN. To opowieść o naturalnej historii jedzenia i używek, sięgająca tak daleko w przeszłość, że człowiek – dziś będący ich kluczowym odbiorcą – pojawia się dopiero na samym jej końcu. Znajdziecie w niej próbę odpowiedzi na pytania: kiedy natura wymyśliła to wszystko po co my, ludzie, dziś tak chętnie sięgamy i kto mógł się tym cieszyć przed nami? Co o nas samych mówi charakter substancji, którymi się raczymy? Dlaczego nas one pociągają, czy nam służą i czy powinniśmy w ogóle po nie sięgać?
Autor w przystępny i błyskotliwy sposób splata wątki z biologii ewolucyjnej, chemii, paleontologii i antropologii, ukazując, że smak, przyjemność oraz skłonność do uzależnień nie są jedynie wytworem cywilizacji, lecz rezultatem długotrwałych i skomplikowanych relacji między roślinami, zwierzętami i mikroorganizmami.
Książka Bennemanna to naukowa, a jednocześnie opowiedziana ze swadą historia o tym, jak natura zaprojektowała kulinarne przyjemności. Jest w niej też wątek winny, a dokładniej drożdżowy, choć – ku mojemu rozczarowaniu – raczej marginalny. Nie umniejsza to jednak książce. Powiem krótko: trudno się od niej oderwać!
Markus Bennemann, Narodziny smaku. Jak natura stworzyła nasze ulubione potrawy i używki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026.
