
Opole na kieliszki
Udostępnij artykuł
Kiedy słyszycie nazwę „Opole”, prawdopodobnie oczami wyobraźni widzicie amfiteatr rozbrzmiewający wielkimi polskimi przebojami. Tymczasem kilka ulic dalej Opole wygląda zupełnie inaczej. Jest Młynówka – stare koryto Odry, Wyspa Pasieka, Wieża Piastowska i niewielka starówka, po której można spacerować bez sprawdzania mapy co kilka minut. Spójrzmy na to miasto przez szkło kieliszka.
Co zobaczymy? Przede wszystkim to, że odległości pomiędzy punktami, które odwiedzimy, mierzy się tu w setkach kroków, a nie w kilometrach czy przystankach tramwajowych.
Przygotowałam dla was plan na jeden dzień – od śniadania aż po późny wieczór. Jeśli to za mało, zawsze można zamienić go w cały weekend.


Śniadanie – bez tego ani rusz!
Podobno to najważniejszy posiłek dnia. Dodałabym do tego jeszcze jeden argument: trudno dobrze zacząć dzień, będąc głodnym i w złym humorze. Szukamy więc śniadaniarni. Wymogi? Pyszne jedzenie i… dobre wino.
Trafiamy do lokalnej sieciówki Atelier. W mieście jest kilka jej punktów, ale my wybieramy Atelier Teatr. To śniadaniarnia w budynku teatru, z widokiem na ogród. W menu znajdziemy bajgle czy puszyste pankejki. Są podane tak pięknie, że przez chwilę wahamy się, czy najpierw robić zdjęcie, czy od razu zanurzyć się w smakach.
Warto też zajrzeć na tutejszą półkę z winami. Zamiast przypadkowych etykiet znajdziecie tu produkty z regionalnych winnic oraz równie regionalny Cydr Radosny z Piskorzowa. Są również wina 0% – przydatna opcja, jeśli poranny spacer ma pozostać całkowicie bezalkoholowy.
Po zmroku Atelier zmienia oblicze i świetnie sprawdza się na wieczorny kieliszek przed lub po spektaklu.
Atelier Teatr, pl. Teatralny 12

Cudze chwalicie, swego nie znacie!
Po śniadaniu kierujemy się do miejsca, które szczególnie dobrze pokazuje lokalność i szacunek do ziemi. Mnie ten koncept szczególnie przekonał.
Regionalne DoZnania to coś znacznie więcej niż zwykła restauracja – to odbicie tutejszego terroir, lokal będący częścią szlaku kulinarnego Opolski Byfyj (byfyj w mowie śląskiej oznacza tradycyjny mebel: kredens lub komodę).
W karcie win znajdziemy tu wyłącznie etykiety z Opolszczyzny (m.in. z Winnicy Pałacowej Godyla, Winnicy Rodzinnej Cwielong, Winnicy Parypa, Opolskiej, Masów czy Domu Charbielin). W części restauracyjnej wina kupicie w cenach sklepowych, dopłacając jedynie symboliczne korkowe.
Ten unikalny koncept z wyczuciem łączy sklep z lokalnym rzemiosłem oraz restaurację bazującą na tym, co daje opolska ziemia. Na stołach pojawiają się pieczywo z mąki z lokalnego młyna w Krasnej Górze, tradycyjne masło z Olesna, świeża dziczyzna z lasów niemodlińskich i zagrodowe sery.
Jeśli miałabym wskazać jedno danie, którego warto tu spróbować, byłby to karp opolski – m.in. w totalnie zaskakującej formie chrustu. W zestawieniu z kieliszkiem lokalnego białego wina ryba ląduje w zupełnie innym kontekście niż ten, który większość z nas zna z wigilijnego stołu.
Regionalne DoZnania, ul. Koraszewskiego 15

Gościnność w sercu
Ruszamy w stronę Młynówki. Po drodze można zatrzymać się w Starce, która przyjmuje gości od 26 lat i ma na koncie wyróżnienie Gault&Millau Polska.
Karta win łączy etykiety klasyczne z mniej oczywistymi. Znajdziemy tu uwielbiane sauvignon blanc z Nowej Zelandii czy włoskie primitivo. Są też jednak perełki. Zachwycają chociażby pinot grigio sur lie z Wenecji, korzenno-przyprawowe zibibbo z Sycylii czy soczyście czereśniowy merlot z Izraela. Nie brakuje też polskich akcentów, takich jak etykiety z Winnicy Silesian czy Czajkowski.
Oczywiście jest też uczta dla podniebienia. Proponowany food pairing? Delikatny sznycel cielęcy wręcz domaga się rześkiej lekkości grüner veltlinera. Mocniejszą propozycją będzie golonka jagnięca w sosie własnym, do której można dobrać valpolicellę ripasso.
Starka, ul. Ostrówek 19

Śródziemnomorski spektakl
Przenosimy się na ulicę Szpitalną. Gdy skręca się w tę kameralną uliczkę, nastrój zmienia się w mgnieniu oka: człowiek czuje się tak, jakby nagle wyjechał na niespodziewany urlop i prosto ze Śląska Opolskiego przeniósł się do gwarnego włoskiego miasteczka. Idziemy do La Finestry – restauracji docenionej przez krytyków i wyróżnionej jedną czapką Gault&Millau Polska za śródziemnomorską kuchnię.
To miejsce z wyższej półki cenowej, ale oferta jest adekwatna do tego poziomu: są świeże owoce morza, steki i szeroki wybór win. La Finestra stawia na jakość i autentyczność składników sprowadzanych bezpośrednio z Włoch i Hiszpanii. Królują tu świeże owoce morza – koniecznie spróbujcie tatara z tuńczyka bluefin czy carpaccio z ośmiornicy. Na miłośników mięsa czeka tomahawk albo stek rib eye z wołowiny angus. A pizza? Oczywiście wypiekana w piecu, z tradycyjnymi, włoskimi składnikami.
Karta win jest szeroka. Wieczór można zacząć franciacortą albo szampanem, wśród białych spokojnych znajdziemy między innymi chablis, rieslinga znad Mozeli i vermentino, a wśród czerwonych – chianti, barolo, brunello di montalcino, rioję, bordeaux czy malbeca z Argentyny.
La Finestra, ul. Szpitalna 4

Kulinarny kalejdoskop
Tutaj trudno mówić o jednej, niezmiennej ofercie. W Farinie obok karty stałej regularnie pojawiają się weekendowe i tematyczne oparte na sezonowych składnikach – od bobu i szparagów po trufle. Do poszczególnych zestawów proponowany jest również wine pairing. Przy kolejnej wizycie menu może wyglądać zupełnie inaczej.
Karta win jest szeroka, a obsługa proponuje również butelki spoza stałej listy. Ceny startują z poziomu 90 zł i dochodzą do 650 zł. Wyjątkiem jest Dom Pérignon – tutaj musimy spodziewać się wydatku od 2,5 tys. zł. Przy menu tematycznych warto więc zapytać o aktualne propozycje i rekomendacje.
A jeśli planujecie kolejną wizytę w Opolu, nie zaszkodzi wiedzieć jeszcze jedno: właściciele Fariny przygotowują drugi lokal, Crudo Food & Wine. Koncept ma skupiać się na surowych i siekanych produktach, między innymi tatarach i carpaccio, oraz winie. W planach jest ponad 40 autorskich etykiet z całego świata.
Farina Food & Wine, ul. Partyzancka 70A


Wieczorny chillout z naturalsami i Austrią
Zapada zmrok. Na koniec dnia proponuję dwa wine bary, które znajdują się na tyle blisko siebie, że można potraktować je jako kolejne punkty jednego spaceru.
Pierwszy to Vinoteka Opole, mieszcząca się w kameralnej piwniczce. Jednym z jej znaków rozpoznawczych są wina z kranu z czeskich Moraw, które można wypić na miejscu albo zabrać ze sobą w butelce.
Na półkach czekają również wina naturalne, pét-naty i mniej oczywiste etykiety z różnych części świata – od Libanu i Afryki po regiony, które nie pojawiają się często w popularnych sklepach winiarskich. Sporo propozycji dostępnych jest na kieliszki, co pozwala próbować bez konieczności kupowania całej butelki. Miłośnicy lokalnych pamiątek znajdą tu również rodzime etykiety, między innymi z opolskich winnic, takich jak wcześniej niewspomniana Winnica Jania. Jest też oferta win 0% – zarówno spokojnych, jak i musujących. Do kieliszka można dobrać deskę dojrzewających serów i przekąski. To raczej miejsce na swobodny wieczór niż formalną degustację.
Drugą opcją jest Wino i Kieliszki, mocno skoncentrowane na winach austriackich. Nie bez powodu lokal bywa nazywany Nieoficjalną Ambasadą Win Austriackich – w liście gratulacyjnym docenił ten kierunek również jak najbardziej oficjalny ambasador Austrii.
Oferta jest naprawdę duża: ponad 450 etykiet od około 65 austriackich producentów. Sporo win na kieliszki, a przy stoliku można otworzyć dowolną butelkę z półki. Ceny zaczynają się od 50 zł, ale za kolekcjonerskie butelki zapłacimy nawet 900 zł.
Austria jest tutaj najważniejsza, ale karta nie ogranicza się wyłącznie do tego kraju. Są również wina z Francji i Hiszpanii, co daje możliwość porównywania stylów. Ciekawym pomysłem jest choćby zestawienie austriackiego chardonnay z francuskim.
Do jedzenia można zamówić rzemieślnicze sery z Tyrolu – od delikatniejszych po bardziej intensywne.
Vinoteka Opole, ul. Koraszewskiego 7-9
Wino i Kieliszki, ul. Katedralna 8
