
“Secret Dinner” z Vininovą – nowe wina, nowi producenci!
Udostępnij artykuł
Poznański importer Vininova ogłosiła właśnie istotne – jakościowo i ilościowo – uzupełnienie własnego, i tak już imponującego, portfolio. Dołączyła do niego czwórka włoskich producentów związanych z Veneto, Marche, Umbrią i Toskanią: Bertani, Tenute San Sisto, Arnaldo Caprai i Val di Suga.
Każda z winnic reprezentuje inne miejsce i inną historię, ale wszystkie konsekwentnie budują swój styl na lokalnym terroir.

Historia firmy Bertani, jednego z najsłynniejszych dziś producentów win w regionie Veneto, rozpoczęła się w roku 1857, gdy bracia Giovan Battista i Gaetano Bertani założyli winnicę w Valpantena. Gaetano zdobywał wcześniej doświadczenie w Burgundii u Jules’a Guyota, poznając nowoczesne wówczas techniki uprawy i produkcji. Po powrocie do Veneto Gaetano wykorzystał tę wiedzę na własnych zasadach. W regionie kojarzonym wówczas głównie ze słodkim Recioto firma Bertani zaczęła produkować wytrawne Secco-Bertani. Kolejnym ważnym rozdziałem było Amarone della Valpolicella Classico powstające z wykorzystaniem naturalnego appassimento.
Od ponad 160 lat Bertani rozwija własny, rozpoznawalny styl. Jego podstawą pozostają szacunek do miejsca, konsekwencja i cierpliwość. Winnica działa w kilku częściach regionu werońskiego, od Valpolicella Classica i Valpantena po Soave i Luganę, zachowując przy tym spójną tożsamość.

Tenute San Sisto, posiadłość z regionu Marche, słynie z win Verdicchio. Chłodniejsze położenie, wapienno-zasadowe gleby z domieszką gliny oraz duże różnice temperatur między dniem a nocą sprzyjają powstawaniu win o wyraźnej kwasowości, mineralnej strukturze i dobrym potencjale dojrzewania.

Arnaldo Caprai działa w Montefalco od 1971 roku. Winiarnia od początku rozwija potencjał lokalnego, umbryjskiego szczepu Sagrantino (ciemna odmiana, słynąca z wyjątkowej taniczności i ekstraktywności), łącząc tradycję z badaniami oraz nowoczesnymi technikami agronomicznymi i enologicznymi. Wysiłki Arnaldo Caprai pomogły zwrócić międzynarodową uwagę na wina z tego regionu Umbrii.

Założona w 1969 roku Val di Suga działa w trzech różnych częściach regionu Montalcino. Siedliska Vigna del Lago, Poggio al Granchio i Vigna Spuntali mają odmienne ekspozycje oraz budowę geologiczną, dlatego każde z nich pokazuje inne oblicze Sangiovese i Brunello di Montalcino.
Znakomitą selekcję win tych właśnie producentów zaserwowała Vinonova na specjalnym wydarzeniu „Secret Wine Dinner”, zorganizowanym 17 września w poznańskiej restauracji Maremma. Przemyślane i starannie skomponowane menu zasługuje na szczegółowe omówienie – wraz ze wskazaniem towarzyszących mu win:
Rolę przystawki pełniła ostryga Boudesse doprawiona kroplą octu z kwiatów kopru, odrobiną melona i ogórka, uzupełniona świeżą bazylią. Apetyty podkręcił subtelny przegrzebek w towarzystwie rodzynków z amaretto, sosu migdałowego z włoskim dashi oraz… liściem porzeczki. Tu oczywiście wytrawna biel w postaci: Massaccio, DOC Verdicchio dei Castelli di Jesi 2024 (San Sisto) oraz Grecante, DOC Colli Martani Grechetto 2024 (Arnaldo Caprai).
Drugie danie to ragú z kaczki i jajecznymi kluseczkami cavatelli. Plus szczypta pieprzu Sarawak, kopru włoskiego i borowika. Kroku temu specjałowi dotrzymywały DOCG Brunello di Montalcino Poggio al Granchio 2021 (Val di Suga) oraz DOCG Montefalco Rosso 2023 (Arnaldo Caprai).
Numer 3 w menu to Jollof risotto z polędwicą wołową (nieprawdopodobnie delikatną i rozpływającą się w ustach), w emulsji z małży. Z winami Catullo, DOC Valpolicella Ripasso Classico Superiore 2021 i DOCG Amarone della Valpolicella Classico 2015 (oba Bertani) wchodzimy tu już na przewysokie poziomy.
Te ostatnie wina wspierały nas też przy finałowym daniu, którym okazał się sezonowany gołąb i wręcz bajecznie podana grasica cielęca – z finezyjnym towarzystwem trufli, kasztanów, kakao i suszonej śliwki. Jednak prawdziwym ukoronowaniem wieczoru było, uwaga!, Recioto della Valpolicella DOC Amarone Classico Superiore 1964. O absolutnie zniewalającym, ziołowo-dżemowym nosie (taka właśnie kolejność) i wciąż sprężystych, wytrawnych, a jednocześnie pełnych i bogatych ustach. I to był właśnie jeden z TYCH momentów, które pamięta się długo, a tęsknić do ich powrotu będzie się zawsze. Wino na 10 punktów w skali „Trybuszona” – wciąż wykazujące potencjał na przynajmniej kolejną dekadę. Wyżej niż na Mount Everest nie można się wspiąć – ale można próbować zajść równie wysoko. I tego – dziękując za zaproszenie na tę ucztę – życzymy Vininovej z całego serca!



