
Dzieciństwo jak szorstkie wino (recenzja)
Udostępnij artykuł
Nazwisko Jean-Claude’a Carrière’a, jeśli w ogóle budzi jakieś skojarzenia, to przede wszystkim z kinem. To on stworzył scenariusze do filmów Buñuela (np. Dyskretny urok burżuazji, Mroczny przedmiot pożądania), Kaufmana (Nieznośna lekkość bytu), Formana (Valmont) czy Wajdy (Danton, Biesy). Mało kto jednak wie, że człowiek, który potrafił opowiadać historie obrazami i jest współtwórcą epokowych dzieł kinematografii, jest też autorem książek, i to blisko 80 (sic!). Szorstkie wino – o którym chcę wam dziś opowiedzieć – to książka niewielka, cicha i osobista, a jednocześnie niezwykle bogata w smaki, zapachy i wspomnienia.
To nie jest klasyczna autobiografia. Carrière nie prowadzi nas przez całe swoje życie, nie opowiada o sławie, planach filmowych i spotkaniach z wielkimi artystami. Wraca za to pamięcią do dzieciństwa spędzonego w langwedockiej wiosce Colombières-sur-Orb, u stóp góry Caroux. Pisze o rodzinie, sąsiadach, pracy w polu, lokalnych dziwakach, dziecięcych psotach i świecie, który już niemal zniknął.
Tytułowe „szorstkie wino” jest tu piękną alegorią: młode, jeszcze nieukształtowane, trochę nieokrzesane, lekko chropowate – dokładnie takie, jak dzieciństwo autora. Carrière wspomina je bez przesadnej nostalgii, raczej z czułością i humorem. Dzięki temu książka nie zamienia się w sentymentalne westchnienie nad dawnymi czasami, lecz staje się żywą opowieścią o ówczesnej codzienności.
Dla miłośników wina szczególnie ciekawe będą fragmenty poświęcone langwedockiemu winiarstwu. Autor pokazuje świat sprzed apelacji, nowoczesnych technologii i marketingu – czasy, gdy niemal każda rodzina robiła własne wino, a rytm życia wyznaczały zbiory. Opowiada o filokserze, handlu winem, pracy w winnicy i dawnych zwyczajach, ale nie jak historyk, lecz człowiek, który sam nosił kosze z winogronami w trakcie zbiorów i podjadał pierwsze pieczone kasztany przy degustacji młodego (szorstkiego) wina.
Największą siłą tej książki jest jednak jej uniwersalność. Jak przekonuje autor, jego historia nie jest niezwykła, a doświadczenia odosobnione. Czytając o francuskiej prowincji lat 30. i 40. XX w. można odnieść wrażenie, że mogłaby to być opowieść o każdym innym miejscu w Europie – także o polskiej wsi sprzed kilku dekad.
Szorstkie wino czyta się niespiesznie. To książka dla tych, którzy lubią opowieści o miejscach, ludziach i winie, ale także dla wszystkich, którzy cenią literaturę potrafiącą na chwilę zatrzymać czas. Po lekturze zostaje coś bardzo przyjemnego: ochota, by otworzyć butelkę wina i jeszcze przez chwilę pobyć w Langwedocji, której już właściwie nie ma.
Szorstkie wino to rzecz nienowa, bo wydana w Polsce w 2017 r., ale jeszcze do dostania w księgarniach internetowych. Czytajcie, bo warto!
Jean-Claude Carrière, Szorstkie wino, tłum. Wiktor Dłuski, Wydawnictwo Drzewo Babel, Warszawa 2017.
